Tagi:                                    

Nowy Komendant PSP w Szydłowcu

Kapitan Dariusz Pytlak nowym komendantem Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Szydłowcu. Na tym stanowisku zastąpi brygadiera Marka Bartuziego, który odchodzi na emeryturę. Nowy Komendant obowiązki zacznie pełnić od 1 lutego.


Tagi:                                    

Rzeczpospolita: Kłopot z Bractwem [Piusa X]

„Zdecydowane potępienie negacjonizmu przez papieża poprawiło klimat w stosunkach między Watykanem a Żydami. Czy nie zepsują tego nowe wypowiedzi?” – zastanawia się na łamch Rzeczpospolitej Piotr Kowalczuk. Nie milkną echa zdjęcia ekskomuniki z biskupów z Bractwa Piusa X, wśród nich z bagatelizującego rozmiary Holokaustu biskupa Richarda Williamsona. Rabin David Rosen, odpowiedzialny w rabinacie Izraela za dialog z Kościołem katolickim, przyjął z satysfakcją środowe słowa papieża.

W wywiadzie dla gazety „La Repubblica” domaga się jednak, by Williamson publicznie wycofał się ze swoich wypowiedzi na temat Holokaustu, jeśli tego nie zrobi, Benedykt XVI powinien odebrać mu sakrę biskupią. Rosen zapowiedział, że wcześniej odwołane spotkanie z teologami katolickimi jednak się odbędzie. Ambasador Izraela przy Watykanie Mordechaj Lewy uważa konflikt za zakończony i krytykuje Rosena.– Po słowach papieża koncentrowanie się na osobie jednego biskupa uważam za błąd – stwierdził. Dodał, że nic nie stoi na przeszkodzie wizycie Benedykta XVI w Izraelu. Przewodniczący włoskiego rabinatu Giuseppe Laras, podobnie jak wielu włoskich publicystów, chwali papieskie wystąpienie, ale uważa je za mocno spóźnione. Massimo Franco w dzienniku „Corriere della Sera” napisał, że Watykan ma wyraźnie trudności w prawidłowym komunikowaniu i uzasadnianiu papieskich decyzji oraz przewidywaniu ich konsekwencji, nie mówiąc już o błyskawicznym reagowaniu, gdy na horyzoncie pojawia się kryzys. Watykański sekretarz stanu, kardynał Tarcisio Bertone, tłumaczy, że o negujących Holokaust wypowiedziach biskupa Williamsona w wywiadzie dla szwedzkiej telewizji Watykan dowiedział się 22 stycznia, czyli dzień po podpisaniu przez papieża dekretu o zdjęciu ekskomuniki i przesłaniu go zainteresowanym. Było za późno,by decyzję wstrzymać lub zmienić. Tymczasem wczoraj podano, że kapłan lefebrysta z Treviso Floriano Abrahamowicz, duchowny pochodzenia żydowskiego, stwierdził, iż w obozach zagłady komory gazowe służyły dezynfekcji, a nie mordowaniu ludzi. powrót do spisu treści


Tagi:                                    

Rzeczpospolita: Nowe społeczeństwo na trupie tradycji [rozmowa z Ryszardem Legutką]

Ryszard Legutko - filozof, były minister edukacji, pytany przez Rzeczpospolitą, czy dwójka małych dzieci w Edynburgu została zabrana dziadkom i przekazana pod opiekę parze homoseksualistów to słuszna decyzja, odpowiada: - To decyzja niemająca nic wspólnego z troską o dobro dzieci, ewidentnie motywowana ideologicznie. Dowodzi to, że ideologia progresywna odbiera coraz większej liczbie ludzi resztki zdrowego rozsądku. Jednocześnie widać jak na dłoni, że omnipotentne państwo opiekuńcze ingeruje nieodpowiedzialnie w coraz to nowe dziedziny życia społecznego.

  • Ale dziadkowie są starzy i schorowani. Nie przekonuje to pana? - To ludzie w wieku 59 i 46 lat, a więc jak najbardziej są zdolni do opiekowania się dziećmi, a angina i cukrzyca nie są istotnymi przeszkodami. W razie niemożności wychowywania dzieci przez rodziców opiekę nad nimi powinna sprawować najbliższa rodzina, o ile jest do tego zdolna. W tym przypadku – dziadkowie. Jednak nie tylko odbiera im się to prawo, ale jeszcze przekazuje dzieci w ręce homoseksualistów. Trudno interpretować to inaczej niż jako kolejną odsłonę krucjaty ideologicznej mającej na celu przebudowanie obyczajów i struktury społecznej - mówi Legutko.
  • Nie sądzi pan, że homoseksualiści powinni mieć takie prawa jak inni? - pyta Bartłomiej Radziejewski. - Z pewnością nie należy im się prawo do bycia małżeństwem i wychowywania dzieci. Nieprzypadkowo rodzinę tworzą kobieta, mężczyzna i potomstwo. Przez wieki nikomu to nie przeszkadzało, aż do niedawna. To skutek degeneracji obyczajów i wzrostu siły państwa. Podłożem tych procesów jest ideologia kwestionująca wszystko, co tradycyjne, jako barierę dla postępu. - Co to za ideologia i co ma na celu? - To ideologia progresywna, głosząca postęp prowadzący do stanu powszechnej równości. Jej celem jest zbudowanie nowego społeczeństwa na trupie tradycji. - Może to jest właśnie odpowiedź na problemy współczesnego świata? - Nie. Tradycja judeochrześcijańska osiągnęła wielki sukces i stała się wzorem dla reszty świata. Między innymi dzięki ograniczeniu roli państwa. Kwestionowanie tradycyjnych wartości było wcześniej domeną totalitaryzmów. Naziści i komuniści zajmowali się inżynierią społeczną, zwłaszcza przebudowywaniem rodziny. Dziś ich postulaty odradzają się na gruncie demokratycznego liberalizmu - tłumaczy Legutko. - Jeśli eksperyment np. wychowywania dzieci przez homoseksualistów się nie powiedzie, odpowiedź będzie prosta: stwórzmy nowe instytucje, które skorygują błędy obecnych. Do takiej sytuacji doprowadziło połączenie ideologii postępu z mentalnością rozkapryszonego bachora. Szkoda, że my, Polacy, tak bezrefleksyjnie te pomysły chłoniemy. Po naszych doświadczeniach z totalitaryzmami powinniśmy być bardziej wyczuleni.

Tagi:                                    

Rzeczpospolita: Zabrali dzieci dziadkom, dali gejom

"Małżeństwo z Edynburga opiekowało się pięcioletnim chłopcem i czteroletnią dziewczynką – dziećmi uzależnionej od heroiny córki – od ich urodzenia. Dwa lata temu opieka społeczna odebrała im wnuki i umieściła w rodzinie zastępczej. Zdaniem urzędników ci ludzie są zbyt biedni i chorzy, by się nimi opiekować. 59-letni rolnik cierpi na chorobę serca, a jego 46-letnia żona na cukrzycę. Przez ponad dwa lata walczyli przed sądem o to, by dzieci zostały z nimi. Wysokie koszty procesów zmusiły ich jednak do rezygnacji. Zgodzili się na adopcję w przekonaniu, że wnuki będą miały kochających rodziców. Teraz dowiedzieli się, że zostaną adoptowane przez parę homoseksualną. Są zdruzgotani. Pracownicy opieki społecznej ostrzegli ich jednak, że jeśli będą protestować, nigdy więcej nie zobaczą dzieci" - opisuje Aleksandra Rybińska.

– Gdybyśmy wiedzieli, że trafią do rodziny homoseksualnej, nigdy nie oddalibyśmy wnuków. Jesteśmy chrześcijanami. Kiedy myślę, że będą dorastały bez matki, chce mi się płakać – tłumaczy dziadek cytowany przez brytyjską prasę. Uważa, że dziecko powinno mieć matkę i ojca. – Nie mamy uprzedzeń, ale niech nam ktoś wyjaśni, jak można uznać wychowanie dzieci przez dwóch mężczyzn za najlepsze rozwiązanie? – denerwuje się mężczyzna. Jego zdaniem styl życia par homoseksualnych jest niewłaściwy, a dzieci mogą być wyśmiewane przez rówieśników za to, że mają dwóch tatusiów. Lokalne władze są innego zdania. – Jestem przekonana, że rodzina adopcyjna, w tym wypadku para homoseksualna, zapewni dzieciom bezpieczne i pełne miłości dorastanie. Dobieranie par zdolnych do adopcji to proces bardzo rygorystyczny. Dokonaliśmy dobrego wyboru – mówi rzeczniczka ds. dzieci i rodzin rady miasta Edynburg. Wczoraj do sporu włączyła się 26-letnia matka dzieci, która odbywa obecnie 13-miesięczną kurację odwykową w zamkniętym ośrodku. – Nie chcę, by moje dzieci dostały się pod opiekę gejów. Nie mam nic przeciwko gejom, ale dzieci potrzebują matki i ojca – mówiła kobieta. Podobnego zdania jest Kościół katolicki. – Ta decyzja jest druzgocąca. Pary tej samej płci są niestabilne, łatwo ulegają rozpadowi. To nie stwarza dobrych warunków do wychowywania dzieci – powiedział rzecznik Kościoła rzymskokatolickiego w Szkocji. Jego zdaniem opieka społeczna wybrała nie dobro dzieci, ale poprawność polityczną. Dziadkowie mają nadzieję, że da się jeszcze odwrócić procedurę adopcyjną. Zdaniem ekspertów jest to jednak mało prawdopodobne. Dzieci spotkały się już kilkakrotnie z nowymi „tatusiami”. Mężczyźni przygotowują im pokoje w swoim domu, kupili im ubrania. – Nie rozumiem całej tej awantury. Jeśli służby społeczne wybrały parę homoseksualną, to zrobiły to dlatego, że jest to najlepsze rozwiązanie dla dzieci. Orientacja seksualna nie wpływa na zdolności rodzicielskie – mówi w rozmowie z „Rz” brytyjski psycholog dr Sandra Wheatley. Gej może być świetnym rodzicem, a heteroseksualista bardzo złym. – Ważniejsza od tradycyjnych wzorców rodzinnych jest miłość. Para gejowska może tak samo kochać dzieci jak heteroseksualna – przekonuje. Adopcja dzieci przez pary gejowskie jest w Szkocji legalna od 2006 roku. powrót do spisu treści Rzeczpospolita: Nowe społeczeństwo na trupie tradycji [rozmowa z Ryszardem Legutką]
Ryszard Legutko - filozof, były minister edukacji, pytany przez Rzeczpospolitą, czy dwójka małych dzieci w Edynburgu została zabrana dziadkom i przekazana pod opiekę parze homoseksualistów to słuszna decyzja, odpowiada: - To decyzja niemająca nic wspólnego z troską o dobro dzieci, ewidentnie motywowana ideologicznie. Dowodzi to, że ideologia progresywna odbiera coraz większej liczbie ludzi resztki zdrowego rozsądku. Jednocześnie widać jak na dłoni, że omnipotentne państwo opiekuńcze ingeruje nieodpowiedzialnie w coraz to nowe dziedziny życia społecznego. - Ale dziadkowie są starzy i schorowani. Nie przekonuje to pana? - To ludzie w wieku 59 i 46 lat, a więc jak najbardziej są zdolni do opiekowania się dziećmi, a angina i cukrzyca nie są istotnymi przeszkodami. W razie niemożności wychowywania dzieci przez rodziców opiekę nad nimi powinna sprawować najbliższa rodzina, o ile jest do tego zdolna. W tym przypadku – dziadkowie. Jednak nie tylko odbiera im się to prawo, ale jeszcze przekazuje dzieci w ręce homoseksualistów. Trudno interpretować to inaczej niż jako kolejną odsłonę krucjaty ideologicznej mającej na celu przebudowanie obyczajów i struktury społecznej - mówi Legutko. - Nie sądzi pan, że homoseksualiści powinni mieć takie prawa jak inni? - pyta Bartłomiej Radziejewski. - Z pewnością nie należy im się prawo do bycia małżeństwem i wychowywania dzieci. Nieprzypadkowo rodzinę tworzą kobieta, mężczyzna i potomstwo. Przez wieki nikomu to nie przeszkadzało, aż do niedawna. To skutek degeneracji obyczajów i wzrostu siły państwa. Podłożem tych procesów jest ideologia kwestionująca wszystko, co tradycyjne, jako barierę dla postępu. - Co to za ideologia i co ma na celu? - To ideologia progresywna, głosząca postęp prowadzący do stanu powszechnej równości. Jej celem jest zbudowanie nowego społeczeństwa na trupie tradycji. - Może to jest właśnie odpowiedź na problemy współczesnego świata? - Nie. Tradycja judeochrześcijańska osiągnęła wielki sukces i stała się wzorem dla reszty świata. Między innymi dzięki ograniczeniu roli państwa. Kwestionowanie tradycyjnych wartości było wcześniej domeną totalitaryzmów. Naziści i komuniści zajmowali się inżynierią społeczną, zwłaszcza przebudowywaniem rodziny. Dziś ich postulaty odradzają się na gruncie demokratycznego liberalizmu - tłumaczy Legutko. - Jeśli eksperyment np. wychowywania dzieci przez homoseksualistów się nie powiedzie, odpowiedź będzie prosta: stwórzmy nowe instytucje, które skorygują błędy obecnych. Do takiej sytuacji doprowadziło połączenie ideologii postępu z mentalnością rozkapryszonego bachora. Szkoda, że my, Polacy, tak bezrefleksyjnie te pomysły chłoniemy. Po naszych doświadczeniach z totalitaryzmami powinniśmy być bardziej wyczuleni.


Tagi:                                    

Gość Niedzielny: In vitro jest bezprawne

Zmobilizować społeczeństwo oraz polityków do sprzeciwu wobec zapłodnienia in vitro chce powstały właśnie Komitet Pro Dono Vitae. Na jego czele stanął Marek Jurek, przewodniczący Prawicy Rzeczpospolitej i były marszałek Sejmu. Komitet zwraca uwagę na fakt do tej pory pomijany w debacie o in vitro: polskie prawo już dzisiaj nie pozwala na niszczenie życia dzieci poczętych. Skoro nie wolno zabijać dzieci przez aborcję (poza wymienionymi w prawie wyjątkami), to nie wolno ich też zabijać podczas in vitro - pisze Gości Niedzielny.

  • Tymczasem w Polsce w klinikach in vitro już poczęte istoty ludzkie są zabijane w czasie tzw. selekcji zarodków. Policja i prokuratura pozostają jednak w tej sprawie bierne. „Niszczenie życia i zdrowia dzieci w ramach selekcji in vitro jest oczywistym pogwałceniem prawa, kompromitującym tych, którzy na to przyzwalają” – napisali założyciele Komitetu. – „Jeżeli zgodzimy się na faktyczne unieważnienie tych praw, wkrótce zostaną unieważnione kolejne, nawet te nowo uchwalane” – ostrzegli w deklaracji założycielskiej.