Rzeczpospolita: Zabrali dzieci dziadkom, dali gejom
"Małżeństwo z Edynburga opiekowało się pięcioletnim chłopcem i czteroletnią dziewczynką – dziećmi uzależnionej od heroiny córki – od ich urodzenia. Dwa lata temu opieka społeczna odebrała im wnuki i umieściła w rodzinie zastępczej. Zdaniem urzędników ci ludzie są zbyt biedni i chorzy, by się nimi opiekować. 59-letni rolnik cierpi na chorobę serca, a jego 46-letnia żona na cukrzycę. Przez ponad dwa lata walczyli przed sądem o to, by dzieci zostały z nimi. Wysokie koszty procesów zmusiły ich jednak do rezygnacji. Zgodzili się na adopcję w przekonaniu, że wnuki będą miały kochających rodziców. Teraz dowiedzieli się, że zostaną adoptowane przez parę homoseksualną. Są zdruzgotani. Pracownicy opieki społecznej ostrzegli ich jednak, że jeśli będą protestować, nigdy więcej nie zobaczą dzieci" - opisuje Aleksandra Rybińska.
– Gdybyśmy wiedzieli, że trafią do rodziny homoseksualnej, nigdy nie oddalibyśmy wnuków. Jesteśmy chrześcijanami. Kiedy myślę, że będą dorastały bez matki, chce mi się płakać – tłumaczy dziadek cytowany przez brytyjską prasę. Uważa, że dziecko powinno mieć matkę i ojca. – Nie mamy uprzedzeń, ale niech nam ktoś wyjaśni, jak można uznać wychowanie dzieci przez dwóch mężczyzn za najlepsze rozwiązanie? – denerwuje się mężczyzna. Jego zdaniem styl życia par homoseksualnych jest niewłaściwy, a dzieci mogą być wyśmiewane przez rówieśników za to, że mają dwóch tatusiów.
Lokalne władze są innego zdania. – Jestem przekonana, że rodzina adopcyjna, w tym wypadku para homoseksualna, zapewni dzieciom bezpieczne i pełne miłości dorastanie. Dobieranie par zdolnych do adopcji to proces bardzo rygorystyczny. Dokonaliśmy dobrego wyboru – mówi rzeczniczka ds. dzieci i rodzin rady miasta Edynburg.
Wczoraj do sporu włączyła się 26-letnia matka dzieci, która odbywa obecnie 13-miesięczną kurację odwykową w zamkniętym ośrodku. – Nie chcę, by moje dzieci dostały się pod opiekę gejów. Nie mam nic przeciwko gejom, ale dzieci potrzebują matki i ojca – mówiła kobieta.
Podobnego zdania jest Kościół katolicki. – Ta decyzja jest druzgocąca. Pary tej samej płci są niestabilne, łatwo ulegają rozpadowi. To nie stwarza dobrych warunków do wychowywania dzieci – powiedział rzecznik Kościoła rzymskokatolickiego w Szkocji. Jego zdaniem opieka społeczna wybrała nie dobro dzieci, ale poprawność polityczną.
Dziadkowie mają nadzieję, że da się jeszcze odwrócić procedurę adopcyjną. Zdaniem ekspertów jest to jednak mało prawdopodobne. Dzieci spotkały się już kilkakrotnie z nowymi „tatusiami”. Mężczyźni przygotowują im pokoje w swoim domu, kupili im ubrania.
– Nie rozumiem całej tej awantury. Jeśli służby społeczne wybrały parę homoseksualną, to zrobiły to dlatego, że jest to najlepsze rozwiązanie dla dzieci. Orientacja seksualna nie wpływa na zdolności rodzicielskie – mówi w rozmowie z „Rz” brytyjski psycholog dr Sandra Wheatley. Gej może być świetnym rodzicem, a heteroseksualista bardzo złym. – Ważniejsza od tradycyjnych wzorców rodzinnych jest miłość. Para gejowska może tak samo kochać dzieci jak heteroseksualna – przekonuje. Adopcja dzieci przez pary gejowskie jest w Szkocji legalna od 2006 roku.
powrót do spisu treści
Rzeczpospolita: Nowe społeczeństwo na trupie tradycji [rozmowa z Ryszardem Legutką]
Ryszard Legutko - filozof, były minister edukacji, pytany przez Rzeczpospolitą, czy dwójka małych dzieci w Edynburgu została zabrana dziadkom i przekazana pod opiekę parze homoseksualistów to słuszna decyzja, odpowiada: - To decyzja niemająca nic wspólnego z troską o dobro dzieci, ewidentnie motywowana ideologicznie. Dowodzi to, że ideologia progresywna odbiera coraz większej liczbie ludzi resztki zdrowego rozsądku. Jednocześnie widać jak na dłoni, że omnipotentne państwo opiekuńcze ingeruje nieodpowiedzialnie w coraz to nowe dziedziny życia społecznego.
- Ale dziadkowie są starzy i schorowani. Nie przekonuje to pana? - To ludzie w wieku 59 i 46 lat, a więc jak najbardziej są zdolni do opiekowania się dziećmi, a angina i cukrzyca nie są istotnymi przeszkodami. W razie niemożności wychowywania dzieci przez rodziców opiekę nad nimi powinna sprawować najbliższa rodzina, o ile jest do tego zdolna. W tym przypadku – dziadkowie. Jednak nie tylko odbiera im się to prawo, ale jeszcze przekazuje dzieci w ręce homoseksualistów. Trudno interpretować to inaczej niż jako kolejną odsłonę krucjaty ideologicznej mającej na celu przebudowanie obyczajów i struktury społecznej - mówi Legutko.
- Nie sądzi pan, że homoseksualiści powinni mieć takie prawa jak inni? - pyta Bartłomiej Radziejewski. - Z pewnością nie należy im się prawo do bycia małżeństwem i wychowywania dzieci. Nieprzypadkowo rodzinę tworzą kobieta, mężczyzna i potomstwo. Przez wieki nikomu to nie przeszkadzało, aż do niedawna. To skutek degeneracji obyczajów i wzrostu siły państwa. Podłożem tych procesów jest ideologia kwestionująca wszystko, co tradycyjne, jako barierę dla postępu. - Co to za ideologia i co ma na celu? - To ideologia progresywna, głosząca postęp prowadzący do stanu powszechnej równości. Jej celem jest zbudowanie nowego społeczeństwa na trupie tradycji. - Może to jest właśnie odpowiedź na problemy współczesnego świata? - Nie. Tradycja judeochrześcijańska osiągnęła wielki sukces i stała się wzorem dla reszty świata. Między innymi dzięki ograniczeniu roli państwa. Kwestionowanie tradycyjnych wartości było wcześniej domeną totalitaryzmów. Naziści i komuniści zajmowali się inżynierią społeczną, zwłaszcza przebudowywaniem rodziny. Dziś ich postulaty odradzają się na gruncie demokratycznego liberalizmu - tłumaczy Legutko. - Jeśli eksperyment np. wychowywania dzieci przez homoseksualistów się nie powiedzie, odpowiedź będzie prosta: stwórzmy nowe instytucje, które skorygują błędy obecnych. Do takiej sytuacji doprowadziło połączenie ideologii postępu z mentalnością rozkapryszonego bachora. Szkoda, że my, Polacy, tak bezrefleksyjnie te pomysły chłoniemy. Po naszych doświadczeniach z totalitaryzmami powinniśmy być bardziej wyczuleni.
Spodobał Ci się ten artykuł? Kliknij
Chcesz być informowany o najnowszych artykułach? Zasubskrybuj ten serwis 
Lubisz szelest papieru? Wydrukuj ten artykuł
Dodaj Komentarz