Rzeczpospolita: Nowe społeczeństwo na trupie tradycji [rozmowa z Ryszardem Legutką]
Ryszard Legutko - filozof, były minister edukacji, pytany przez Rzeczpospolitą, czy dwójka małych dzieci w Edynburgu została zabrana dziadkom i przekazana pod opiekę parze homoseksualistów to słuszna decyzja, odpowiada: - To decyzja niemająca nic wspólnego z troską o dobro dzieci, ewidentnie motywowana ideologicznie. Dowodzi to, że ideologia progresywna odbiera coraz większej liczbie ludzi resztki zdrowego rozsądku. Jednocześnie widać jak na dłoni, że omnipotentne państwo opiekuńcze ingeruje nieodpowiedzialnie w coraz to nowe dziedziny życia społecznego.
- Ale dziadkowie są starzy i schorowani. Nie przekonuje to pana? - To ludzie w wieku 59 i 46 lat, a więc jak najbardziej są zdolni do opiekowania się dziećmi, a angina i cukrzyca nie są istotnymi przeszkodami. W razie niemożności wychowywania dzieci przez rodziców opiekę nad nimi powinna sprawować najbliższa rodzina, o ile jest do tego zdolna. W tym przypadku – dziadkowie. Jednak nie tylko odbiera im się to prawo, ale jeszcze przekazuje dzieci w ręce homoseksualistów. Trudno interpretować to inaczej niż jako kolejną odsłonę krucjaty ideologicznej mającej na celu przebudowanie obyczajów i struktury społecznej - mówi Legutko.
- Nie sądzi pan, że homoseksualiści powinni mieć takie prawa jak inni? - pyta Bartłomiej Radziejewski. - Z pewnością nie należy im się prawo do bycia małżeństwem i wychowywania dzieci. Nieprzypadkowo rodzinę tworzą kobieta, mężczyzna i potomstwo. Przez wieki nikomu to nie przeszkadzało, aż do niedawna. To skutek degeneracji obyczajów i wzrostu siły państwa. Podłożem tych procesów jest ideologia kwestionująca wszystko, co tradycyjne, jako barierę dla postępu. - Co to za ideologia i co ma na celu? - To ideologia progresywna, głosząca postęp prowadzący do stanu powszechnej równości. Jej celem jest zbudowanie nowego społeczeństwa na trupie tradycji. - Może to jest właśnie odpowiedź na problemy współczesnego świata? - Nie. Tradycja judeochrześcijańska osiągnęła wielki sukces i stała się wzorem dla reszty świata. Między innymi dzięki ograniczeniu roli państwa. Kwestionowanie tradycyjnych wartości było wcześniej domeną totalitaryzmów. Naziści i komuniści zajmowali się inżynierią społeczną, zwłaszcza przebudowywaniem rodziny. Dziś ich postulaty odradzają się na gruncie demokratycznego liberalizmu - tłumaczy Legutko. - Jeśli eksperyment np. wychowywania dzieci przez homoseksualistów się nie powiedzie, odpowiedź będzie prosta: stwórzmy nowe instytucje, które skorygują błędy obecnych. Do takiej sytuacji doprowadziło połączenie ideologii postępu z mentalnością rozkapryszonego bachora. Szkoda, że my, Polacy, tak bezrefleksyjnie te pomysły chłoniemy. Po naszych doświadczeniach z totalitaryzmami powinniśmy być bardziej wyczuleni.
Spodobał Ci się ten artykuł? Kliknij
Chcesz być informowany o najnowszych artykułach? Zasubskrybuj ten serwis 
Lubisz szelest papieru? Wydrukuj ten artykuł
Dodaj Komentarz