Tagi:                                    

Leniwy parlament ?

Za sprawą ordynacji wyborczej skuteczną drogą do zostania posłem jest udział w wyborach wyłącznie na partyjnej liście. Wprawdzie o fotel senatora można ubiegać się samodzielnie, ale wygrać jest bardzo trudno. W ubiegłorocznych wyborach udało się to tylko jednemu, niezależnemu kandydatowi, wcześniej zresztą prominentnemu funkcjonariuszowi komunizującej lewicy. O tym kto zostanie wybrańcem narodu decydują więc przede wszystkim gospodarze partyjnych list. Partyjni przywódcy starannie, według sobie tylko znanych kryteriów, selekcjonują „kandydatów na kandydatów”, następnie namaszczają liderów i wskazują miejsca na liście. Decydują też o tym, ile każdy kandydat może wydać, oczywiście z własnych pieniędzy, na kampanię wyborczą. A jak głosują wyborcy? Sam akt wyborczy polega na tym, że zdecydowana większość uprawnionych do głosowania najpierw wybiera partyjną listę a dopiero później szuka kandydata, na którego oddaje głos. O tym kto został parlamentarzystą naród dowiaduje się wkrótce po wyborach. I w tym momencie rola wyborców w zasadzie się kończy. Na to jak pracuje parlament nie mamy już żadnego wpływu. W Warszawie, na ulicy Wiejskiej, rządzą wspomniani wyżej gospodarze list, ale oczywiście nie wszyscy, tylko ci którzy zawiązali rządową koalicję i zgromadzili w swym zwycięskim obozie tak zwaną „większość szabel”. Opozycja, bez względu na liczbę mandatów, w polskiej praktyce, nie tylko zresztą parlamentarnej, ale także samorządowej, ma niewielkie znaczenie. Opozycyjni posłowie i senatorowie mają więc dzięki temu więcej czasu, aby częściej poruszać się po swoim wyborczym okręgu i namawiać do głosowania na siebie w następnych wyborach. A jak, po czterech miesiącach, które minęły od dnia wyborów, nasz parlament wygląda? Okazuje się, że nie najlepiej. Najpierw parlamentarzyści gorliwie zabiegali o podwyższenie swoich wynagrodzeń i diet na biura. Następnie zrobili wszystko, aby uchwalić budżet i oddalić groźbę rozwiązania parlamentu przez Prezydenta. I to był w zasadzie koniec aktywności. Jest spokojnie. Dotychczas nie wysypał się obok marszałkowskiej laski zapowiadany wór ustaw i nowelizacji. Niedawno prezydium izby wyższej odwołało zaplanowane na 21 lutego posiedzenie .. ze względu na brak pracy. Po prostu senatorowie nie mieli ani jednej ustawy, nad którą mogliby pracować. A tą jedną, jak szczerze powiedział marszałek Senatu, „którą Sejm w ostatnim czasie przysłał do izby wyższej, senatorowie zajęli się podczas ostatniego posiedzenia”. Odrobili więc lekcje i …do domu na ferie, najlepiej w góry! Posłowie też wypoczywają, do 27 lutego. J. Rejczak


Dodaj Komentarz