Już po raz 24. zapłonęło Betlejemskie Światło Pokoju. W Grocie Narodzenia w Betlejem zapalił je 24 listopada 13-letni Simon Binder z Linzu. Ten symbol pokoju Bożego Narodzenia zostanie następnie przewieziony do Wiednia, skąd trafi do 25 krajów europejskich.
W tym roku mianem „dziecka światła pokoju” wyróżniono ucznia diecezjalnego gimnazjum „Petrinum“ w Linzu za wielkie zaangażowanie społeczne i gotowość niesienia pomocy. W Betlejem chłopiec w towarzystwie prawosławnego archimandryty Artemiusza zapalił światło od lampy oliwnej, która wisi nad srebrną gwiazdą, oznaczającą miejsce narodzenia Jezusa. Następnie, wraz z towarzyszącą mu 450-osobową grupą pielgrzymów, Binder wziął udział w specjalnym nabożeństwie.
Akcję „Światła Pokoju” z Groty Betlejemskiej rozpoczęła w 1986 r. rozgłośnia ORF. Jako symbol bożonarodzeniowego orędzia pokoju dociera do ponad 25 krajów europejskich, w tym także do Polski.
ts / Betlejem
Odszedł członek ruchu oporu na Kielecczyźnie, prawdziwy strażnik pamięci Kielc, wielki przyjaciel młodzieży.
Mszą św. żałobną w bazylice katedralnej w Kielcach rozpoczęły dzisiaj uroczystości pogrzebowe generała Kazimierza Załęskiego "Bończy", legendy kielecko-radomskiego ruchu oporu, który zmarł 10 listopada w Kielcach w wieku 90 lat.
Zmarłego pożegnali m.in. ks. Krzysztof Dziurzyński z parafii katedralnej, który wygłosił homilię i ks. płk Adam Prus, proboszcz parafii garnizonowej w Kielcach. Księża przypomnieli wkład zmarłego w ruch oporu w Polsce, jego przykład życia i pracę na rzecz młodego pokolenia.
Wśród żegnających zmarłego byli także Jan Dubaj i Zbigniew Chodak, członkowie ruchu oporu na Kielecczyźnie w oddziałach Szarych Szeregów i Armii Krajowej. – To był człowiek prawy i uczciwy, żołnierz ze starej szkoły, dla którego tak znaczyło tak, nie lubił półprawd – powiedział KAI Zbigniew Chodak. - Przez wiele lat, dopóki zdrowie mu na to pozwalało, gen. „Bończa” był prawdziwym strażnikiem pamięci Kielc, angażował się np. w promowanie etosu czynu legionowego, odbudowę Pomnika Niepodległości, reaktywowanie formacji Strzelców i Orląt Armii Krajowej. Był wielkim przyjacielem młodzieży – wspominał zmarłego Jan Dubaj.