W czasie wakacji dzieci ze świetlicy Środowiskowej „Nazaret” w Szydłowcu odpoczywały w Białym Dunajcu. Grupa liczyła 45 dzieci. Kierownikiem wycieczki była siostra Magdalena Rojek, która wspólnie z opiekunkami: Anną Śliwą, Ewą Matlą, Małgorzatą Sobońską i Kattarzyną Mamlą dbała o bezpieczeństwo i dobre samopoczucie dzieci.
Wczesnym, lipcowym rankiem wszyscy w dobrych humorach zajęliśmy miejsca w autokarze, którym bezpiecznie dojechaliśmy na miejsce noclegu. Uczestniczyliśmy w „Poroniańskim Lecie”, gdzie dzieci miały możliwość poznać tradycje góralskie, obejrzały towarzyszące im wystawy, oglądały koncerty orkiestr dętych, występy miejscowych i zaproszonych kapeli góralskich, kiermasz twórców ludowych. Z zainteresowaniem oglądały inscenizacje wesela góralskiego.
Zwiedziliśmy Zakopane w strugach deszczu, przed którym chroniliśmy się w Muzeum Tatrzańskim, Muzeum Przyrodniczym Chałubińskiego. Dużą atrakcją były dla dzieci skocznie narciarskie oraz wjazd kolejką linową na Gubałówkę.
Warunki pogodowe uniemożliwiły nam niestety przejście szlakiem Jana Pawła II.
Postanowiliśmy, więc zobaczyć w zamian zaporę Dunajca w Czorsztynie oraz zwiedzić gotycki zamek w Niedzicy. Z tarasu podziwialiśmy piękne widoki – na okoliczne góry, zalew i zaporę.
Niespodzianką dla dzieci było spotkanie z rodziną górali. Gazda w ciekawy sposób opowiadał o życiu i tradycjach górali, umilając czas grą na skrzypkach, przyśpiewkami oraz tańcem, w którym uczestniczyły także dzieci.
Mimo, iż pogoda była nieco kapryśna, humoru dopisywały i żal było opuszczać gościnne, góralskie strony.
Serdeczne podziękowania składamy Panu Burmistrzowi Andrzejowi Jarzyńskiemu i ludziom, którzy przyczynili się, abyśmy te wakacje przeżyli radośnie. Opiekunowie.
W roku 70 Jerozolima została zdobyta i zburzona przez Rzymian. Nastały wielkie prześladowania religii Chrystusa trwające prawie 300 lat. Dopiero po ustaniu prześladowań, matka cesarza rzymskiego Konstantyna, św. Helena, około 320 roku kazała szukać Krzyża, na którym umarł Pan Jezus.
Po długich poszukiwaniach Krzyż znaleziono 14 września 320 r. W związku z tym wydarzeniem zbudowano w Jerozolimie na Golgocie dwie bazyliki: Męczenników (Martyrium) i Zmartwychwstania (Anastasis). Bazylika Męczenników nazywana była także Bazyliką Krzyża. 13 września 335 r. odbyło się uroczyste poświęcenie i przekazanie miejscowemu biskupowi obydwu bazylik. Na tę pamiątkę obchodzono co roku 13 września uroczystość Podwyższenia Krzyża świętego. Później przeniesiono to święto na 14 września - najpierw dla tych kościołów, które posiadały relikwie Krzyża, potem zaś dla całego Kościoła Powszechnego.
W 614 r. na Ziemię Świętą napadli Persowie pod wodzą Chozroeza. Zburzyli wówczas wszystkie kościoły, także i kościół Bożego Grobu, a wiedząc, jak wielkiej czci doznaje Krzyż Pana Jezusa, zabrali go ze sobą. Cały świat modlił się o odzyskanie Krzyża Świętego. Po zwycięstwie, jakie cesarz Herakliusz odniósł nad Chozroezem, w traktacie pokojowym Persowie zostali zmuszeni do oddania świętej relikwii (628). Podanie głosi, że kiedy sam cesarz chciał na swoich ramionach zanieść Krzyż Chrystusa na Kalwarię, mógł to uczynić dopiero wówczas, kiedy zdjął swoje królewskie szaty. Jest to legenda, gdyż ze świadectwa św. Cyryla Jerozolimskiego (+ 387) wiemy, że już za jego czasów czcigodną relikwię podzielono na drobne części i rozesłano je niemal po wszystkich okolicznych kościołach.
O ukrzyżowaniu Pana Jezusa piszą wszyscy Ewangeliści. Co więcej, podają bardzo szczegółowe okoliczności tego wydarzenia. Według świadectwa ewangelistów Pan Jezus został ukrzyżowany około godziny 12, a umarł o godzinie 15. Jego pogrzeb odbył się ok. godziny 17.
Kara ukrzyżowania była u Żydów znana, chociaż w prawie mojżeszowym nie była przewidziana.
Aleksander Janneusz (103-76 przed Chrystusem) użył jej dla ukarania zbuntowanych przeciwko niemu faryzeuszów. Natomiast była to kara powszechnie stosowana przez Fenicjan, Kartagińczyków, Persów i Rzymian. Ci ostatni jednak nie stosowali jej wobec obywateli rzymskich. Była to bowiem kara hańbiąca (szubienica) i bardzo okrutna. Skazańca odzierano z szat, rzucano go na ziemię, rozciągano mu ramiona i nogi, przybijając je do krzyża. Skazaniec konał z omdlenia i gorączki, dusił się. Na domiar złego wisielca nękało mnóstwo komarów, a bywało, że konającego rozrywały sępy. Krzyż miał zwykle kształt litery T (tau). Ponieważ śmierć na krzyżu miała wszystkie znamiona hańby, dlatego cesarz Konstantyn Wielki zniósł karę śmierci przez ukrzyżowanie (316). Szubienica została ponownie wprowadzona w średniowieczu, jednak nie miała już kształtu krzyża.
Największą część drzewa Krzyża świętego posiada obecnie kościół św. Guduli w Brukseli. Bazylika św. Piotra w Rzymie przechowuje część relikwii, którą cesarze bizantyjscy nosili na piersi w czasie największych uroczystości. W skarbcu katedry paryskiej jest cząstka Krzyża świętego, podarowana przez polską królową Annę Gonzagę, którą miała otrzymać od króla Jana Kazimierza. Największą część Krzyża świętego w Polsce posiadał kościół dominikanów w Lublinie. Stosunkowo dużą część Krzyża świętego posiada kościół św. Krzyża na Łysej Górze pod Kielcami. Miał ją podarować benedyktynom św. Emeryk (+ 1031), syn św. Stefana, króla Węgier (+ 1038). Od tej relikwii i klasztoru pochodzi nazwa "Góry Świętokrzyskie". Wreszcie dość znaczna relikwia Krzyża świętego znajduje się w Bazylice Krzyża Świętego w Rzymie.
Ku czci Krzyża Świętego wzniesiono mnóstwo kościołów. W samej Polsce jest ich ponad 100. Istnieje również kilka rodzin zakonnych - męskich i żeńskich - pod nazwą Świętego Krzyża. Wśród nich najliczniejsze to Zgromadzenie Św. Krzyża, założone w 1837 r., a zatwierdzone przez Rzym w 1855 r.
Na czele czcicieli Krzyża stoi św. Paweł Apostoł. Szczególnym nabożeństwem do Krzyża wyróżniała się św. Helena, cesarzowa. Jednak na wielką skalę kult Krzyża zapoczątkowało średniowiecze, kiedy to bardzo żywo i powszechnie rozwinął się kult męki Pańskiej. Wśród świętych wyróżnili się tym nabożeństwem: św. Bernard (+ 1153), św. Franciszek z Asyżu (+ 1226), św. Bonawentura (+ 1274), św. Filip Benicjusz (+ 1285), a w latach późniejszych bł. Władysław z Gielniowa (+ 1505), św. Piotr z Alkantary (+ 1562), św. Jan od Krzyża (+ 1591) i św. Paweł od Krzyża (+ 1775). W nagrodę za serdeczne nabożeństwo do swojej męki Jezus obdarzył wielu świętych darem stygmatów. Dzieje Kościoła znają aż 330 podobnych wypadków. Pierwszy stwierdzony historycznie fakt stygmatów spotykamy u św. Franciszka z Asyżu. W ostatnich czasach mówiło się głośno o stygmatykach: Teresie Neumann z Konnersreuth (+ 1962) i o św. o. Pio (+ 1969) - zakonniku kapucynie.
W Ministerstwie Sprawiedliwości trwają prace koncepcyjne nad reorganizacją sądów. Chodzi o to aby działały one bardziej efektywnie. Na razie jednak nie wiadomo, jak owa reorganizacja miałaby przebiegać i które placówki zostałyby zlikwidowane, bądź połączone z innymi. Raport w tej sprawie ma być gotowy w październiku. Wiadomo jednak, że pod lupą ministerstwa znalazły się najmniejsze placówki, te w których zatrudnionych jest mniej niż 10 sędziów.
Gdyby plany ministerstwa się ziściły, to w okręgu radomskim na siedem sądów rejonowych pozostałyby tylko trzy. Likwidacji uległby na przykład Sąd Rejonowy w Szydłowcu, gdzie na pięciu sędziów trzech jest funkcyjnych. Sędzia Grzegorz Wójtowicz, prezes SO w Radomiu przyznaje, że w tak małych sądach problemem są choroby i urlopy a także to, że jeden sędzia musi sądzić kilka kategorii spraw: cywilne, karne, rodzinne.
- Te małe sądy są jednak skuteczne. Ich likwidacja pogorszy obsługę podsądnych - mówi sędzia Wojtowicz. Zwraca też uwagę że po ich likwidacji nastąpi deprecjacja lokalnego rynku prawniczego, wokół którego skupione są kancelarie adwokackie, notarialne, radcowskie komornicze i biura pisania podań.
- To nie jest dobra sytuacja, jeśli w tak małych sądach niemal każdy sędzia jest funkcyjnym. Kogo on ma kontrolować – pyta Kazimierz Postulski prezes Sądu Apelacyjnego w Lublinie.