Tagi:                                    

Uroczystości na wyspie Alsen

Dania: W niedzielę 14.XII 2008r. o godz. 13.30 zaplanowano odsłonięcie pomnika –obelisku hetmana polnego koronnego Stefana Czarnieckiego, w miejscu gdzie „wrócił się przez morze dla Ojczyzny ratowania”. To miejsce nazywa się „koniec świata” lub „kraniec świata” po duńsku „Verdens Ende” w Sønderborg, 20 km od granicy Niemiec i Danii, zaraz przy wielkim moście na drugiej stronie, czyli na wyspie. O godz. 16.00 odprawiona zostanie msza św. w kościele katolickim w Sønderborgu. W związku z uroczystościami, 14 grudnia 2008r. o godz. 15.40 TVP POLONIA wyemituje ponownie film Marka Maldisa „Jak Czarniecki...”. Łączę pozdrowienia i modlitwę. Ks. Jan Zalewski

POLSKI DESANT NA WYSPĘ ALSEN /Artykuł z czasopisma Mówią Wieki/ „Jak Czarniecki do Poznania wracał się przez morze dla ojczyzny ratowania po szwedzkim rozbiorze”

− po ten przykład chwały oręża polskiego sięgnął autor Mazurka Dąbrowskiego Józef Wybicki dla pokrzepienia serc legionistów. Egzemplum było nader trafne, bo Rzeczpospolita znajdowała się wówczas w nie lada opresji, a mimo to zdołała wyjść z niej cało.

W czerwcu 1657 roku król Danii i Norwegii Fryderyk III przystąpił do drugiej wojny północnej zwanej w historiografii polskiej potopem szwedzkim. Chciał wykorzystać zaangażowanie w Polsce i na Litwie wielkiego rywala w walce o dominium Maris Baltici, króla Szwecji Karola X Gustawa. Może nawet marzyło mu się odnowienie unii kalmarskiej i ponowne złączenie Norwegii, Danii i Szwecji pod jedną koroną. Przyłączył się do antyszwedzkiej koalicji polsko-brandenburskiej, pieczętując fiasko planów szwedzkiego monarchy, który wspólnie z Bogusławem Radziwiłłem, Prusakami, Kozakami i Siedmiogrodczykami szykował rozbiór Polski. Wkrótce znaczna część wojsk szwedzkich ruszyła na północ, a osamotnieni sprzymierzeńcy nie mieli czego szukać w Rzeczypospolitej.

Ale Karol Gustaw szybko rozwiał sny o potędze Fryderyka i w marcu 1658 roku narzucił Danii niekorzystny pokój w Roskilde. Teraz on z kolei zaczął marzyć o odnowieniu unii kalmarskiej pod swym berłem.

Z rozkazu króla polskiego Jana Kazimierza z odsieczą duńskiemu koalicjantowi ruszył regimentarz koronny i wojewoda ruski Stefan Czarniecki na czele 6 tys. jazdy. We wrześniu przeszedł Odrę, a w połowie października był już w Szlezwiku. Do grudnia sprzymierzeni opanowali całą Jutlandię i zaczęli wypierać Szwedów z Wysp Duńskich. 14 grudnia wojska Czarnieckiego dokonały brawurowego desantu na wyspę Alsen. Uczestnik wyprawy Jan Chryzostom Pasek zapisał w pamiętnikach : „Sam tedy, przeżegnawszy się, wojewoda wprzód w wodę, pułki za nim, bo jeno trzy były, nie całe wojsko, kożdy za kołmierz zatchnąwszy pistolety, a ładownice uwiązawszy u szyje. Skoro przypłynął na środek, stanął i kazał kożdej chorągwi odpocząć, a potem dalej. Konie już były do pływania próbowane, który źle pływał, to go miedzy dwóch dobrych mieszano, nie dali mu tonąć. Dzień na to szczęście był cichy, ciepły i bez mrozu […] Żadna tedy chorągiew nie była jeszcze u lądu, kiedy Szwedzi przypadli. Strzelać tedy poczęli, chorągiew też, która wyszła z wody, to zaraz na nieprzyjaciela skoczy. Szwedzi widząc, że choć dopiero z wody, a przecie strzelba nie zamokła, ale strzela i zabija, w nogi […] Powiedali zaś więźniowie, „żeśmy rozumieli na was, żeście dyjabli, nie ludzie”.

Z innych relacji wynika, że Pasek nieco koloryzował, bowiem wpław przepłynęły tylko konie, a żołnierze przeprawili się na łodziach i tratwach. Mimo to wspomnienie zwycięskiej operacji nadal występuje w polskim hymnie narodowym, choć w nieco zmienionej wersji:

„Jak Czarniecki do Poznania Po szwedzkim zaborze, Dla ojczyzny ratowania Wrócim się przez morze.”


Dodaj Komentarz