POŻEGNANIE NAJWIEKSZEGO Z POLAKÓW
Kiedy został wybrany na papieża kardynał Wojtyła, było to tak wielkim zaskoczeniem, że trudno było w to uwierzyć. Szybko jednak przyzwyczailiśmy się do tego, że mamy papieża Polaka. Podczas tego długotrwającego pontyfikatu, jednego z najdłuższych w historii Kościoła, nie tylko my Polacy, ale cały świat przyzwyczaił się, że Papieżem jest Juan Paweł II i trudno sobie było wyobrazić, że kiedyś go może nie być. Jako że był papieżem pielgrzymem, znał go i cenił cały świat. To też wieść o śmierci Jana Pawła II poruszyła nie tylko Polaków, ale cały świat, zjednoczyła wszystkich ludzi na modlitwie.
Tą smutną wieść usłyszałem w Danii, gdzie pracuję od przeszło pół roku dla ludzi języka hiszpańskiego. Wielu było zaniepokojonych zdrowiem papieża w minionych dniach, co wyrażało w swoich modlitwach spontanicznych podczas Mszy świętej niedzielnej, jak również na spotkaniach grup, oraz w życiu osobistym. Jednak tej nocy, której odszedł papież do nieba, wielu z ludzi mojej wspólnoty dzwoniło do mnie wyrażając smutek i łzy po śmierci Jana Pawła II. Dania to kraj protestancki, ale po mimo tego odczuwało się żałobę po śmierci papieża. We wszystkich kościołach odprawiano Mszę św. za papieża. Również protestanci modlili się za Jana Pawła II.
Po mimo różnych informacji ze strony mediów społecznego przekazu, które rozradzały udział u pogrzebie papieża, ze względu na spodziewającą się wielką liczbę pielgrzymów z całego świata, to jednak osobiście zadecydowałem, muszę pożegnać się z papieżem, którego tak ceniłem, z którym miałem możliwość się spotkać kilka krotnie, tak w Polsce, jak i w Rzymie, oraz w Boliwii, gdzie pracowałem jako misjonarz.
Kiedy przyleciałem do Rzymu, spotkałem, jak to sobie wyobrażałem, ogromną liczbę pielgrzymów wypełniającą lotnisko, dworzec kolejowy, oraz ulice zdążające na Watykan. Oczywiście, najwięcej było pielgrzymów z Polski, ale również spotykałem ludzi z różnych krajów. Jednakże nie było chaosu, przepychania itp. Doświadczało się nastrój żałoby, jak również spokoju, uprzejmości i gościnności ze strony gospodarzy, ze strony policji i ludzi dbających o porządek na lotnisku, dworcu i na ulicach miasta. Te ogromne rzesze ludzi w spokoju i zadumie pielgrzymowały na Watykan, aby tam się pokłonić największemu pielgrzymowi naszych czasów Janowi Pawłowi II, aby tam się modlić za niego i do Niego, bo przecież wielu już go ma za świętego. Kiedy zdążałem pośród tej wielkiej masy ludzi do bazyliki Świętego Piotra, aby tam podejść do mar, na których spoczywały zwłoki Ojca Świętego, odczuwało się tą żałobę, ten smutek, który w wielu osób wyciskał łzy, ale szczególnie odczuwało się nastrój modlitwy. Po złożeniu hołdu zmarłemu papieżowi, stanąłem z boku, aby jeszcze przez chwilę się pomodlić i mogłem obserwować przechodzących pielgrzymów. Zadziwiające, że ogromna liczba, może większość, to byli lidzie młodzi z różnych stron świata. Nie byli to ludzie rozwrzeszczeni jakich znamy z zabaw i dyskotek, ale ludzie pełni skupienia i modlitwy. Wielu z nich szczerze płakało. Inni zostawali tam tak długo, jak było to możliwe, aby się modlić. Nagle obok mnie uklękła dziewczyna i po chwili modlitwy, wyciągła z plecaka wiele kartek, które jedna po drugiej czytała. Były to kartki napisane w języku hiszpańskim i zawierały słowa pożegnania, podziękowania i obietnic, jakie napisali z pewnością jej koleżanki czy koledzy do Ojca Świętego, a którzy nie mogli uczestniczyć osobiście. Wielu z tych ludzi, szczególnie młodych, chociaż przebyli setki kilometrów, aby przyjechać i pożegnać się z Ojcem Świętym, po mimo zmęczenia, pozostali całą noc na czuwaniu modlitewnym. Oto jak papież ewangelizował nawet swoją śmiercią!
W dniu samego pogrzeby, który był zwieńczeniem całego pontyfikatu Jana Pawła II, który był zwieńczeniem ostatnich dni smutku, żałoby i modlitw za papieża, tysiące czy miliony ludzi zebrało się na Placu Świętego Piotra, we wszystkich ulicach przylegających, oraz w kilku miejscach Rzymu, przed bazylikami, aby tam uczestniczyć, czy to bezpośrednio, czy za pomocą pantalii telewizyjnych w Mszy świętej pogrzebowej największego człowieka ostatnich czasów. Podkreślało to uczestnictwo prawie wszystkich kardynałów z całego świata, ogromna liczba biskupów, kapłanów, sióstr zakonnych, przedstawiciele ponad dwustu państw, oraz szczególnie miliony ludzi z całego świata, co uwidoczniały flagi z różnych krajów. Był to kolejny dzień młodych, tym razem w Rzymie, z okazji pogrzeby przyjaciela i kierownika duchowego młodzieży, Ojca Świętego. Wszyscy w skupieniu, żałobie, ze łzami, na modlitwie uczestniczyli w tej smutnej liturgii, aby pożegnać się z Janem Pawłem II. Wszyscy bili brawo, ale nie z radości, jak to było w innych momentach tego pontyfikatu, ale podkreślając wielkość, dobroć i świętość tego papieża. Ogromna liczba plakatów rozwieszonych w całym Rzymie wyrażała słowa podziękowania dla papieża, oraz wzywała do szybkiego ogłoszenia Ojca Świętego świętym.
Po skończonej liturgii żałobnej, po mimo pokropującego deszczu, wielu ludzi długo pozostawało na Placu Świętego Piotra, aby nadal trwać na modlitwie i zadumie. Z pewnością, wielu nie tylko modliło się za papieża, ale do papieża, jako świętego, prosząc go, aby się wstawiał za nimi. Może dla wielu trudno było się rozpaś z tym miejscem, gdzie przez całe lata spotykali się z papieżem, gdzie doświadczali takich wspaniałych duchowych wrażeń. Pozostawała pustka, bo odszedł papież świata, przyjaciel wszystkich ludzi, człowiek wielki, święty. Wielu pytało, kiedy będzie można nawiedzić grób Ojca Świętego Jana Pawła II? To zapowiedź nabożeństwa do Niego.
Wkrótce tłumy zaczęły się rozchodzić do domów i powracać do swoich krajów, ale chyba wszyscy z uczestniczących, wywozili coś w swoim sercu, ogromne przeżycie, smutek rozstania, nadzieję na szybką beatyfikację, oraz obietnicę, że nie zapomnimy tego, czego nauczał nas Ojciec Święty, co pokazywał nam swoim własnym życiem. Rozchodziliśmy się jak dzieci po śmierci ojca czy matki, wspominając jak był dobry i czego nas nauczał za życia. Obyśmy ten testament zachowali w naszym sercu i starali się go wypełniać.
Można powiedzieć, że te miliony powracające po pogrzebie Jana Pawła II wyrażały, dzięki ci Ojcze Święty za wszystko i nie żegnamy się z Tobą, bo wierzymy, że jesteś z nami duchowo. Do szybkiego spotkania na beatyfikacji i kanonizacji!
o. LESZEK Kapusta CSsR Dania
Spodobał Ci się ten artykuł? Kliknij
Chcesz być informowany o najnowszych artykułach? Zasubskrybuj ten serwis 
Lubisz szelest papieru? Wydrukuj ten artykuł
Dodaj Komentarz