Tagi:                                    

Najważniejsza wiarygodność

Z Markiem Jurkiem przewodniczącym Prawicy Rzeczpospolitej i kandydatem na prezydenta rozmawia Lech Luczyński Panie Marszałku jest Pan kandydatem katolickiej prawicy w tych wyborach prezydenckich, ale w opinii wielu osób pańskie kandydowanie dzieli prawicę. Wybory to najpierw decyzja narodu o polityce na najbliższe pięć lat – a dopiero w konsekwencji wybór najodpowiedniejszego prezydenta do jej wykonania. Dlatego tak ważna jest znajomość zamierzeń i zobowiązania kandydatów – ich wiarygodność. Tymczasem polską politykę zdominował ostatnio frazes. PO głosiła wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych – i w ogóle tę sprawę porzuciła. PO i PiS sprzeciwiały się naruszeniu pozycji Polski w Unii Europejskiej, krzyczały „Nicea albo śmierć”, a potem zawarły traktat lizboński, zgodziły się na degradację Polski i jeszcze ogłosiły to jako sukces. Wierność zasadom to warunek sensownej polityki, a nie dzielenie opinii publicznej. Zasady jednoczą – dzieli żądza władzy. PiS i PO powstały z krytyki AWS i UW – i były po temu powody. A dziś potrzebne jest w polityce przywrócenie znaczenia zasad, przekonań i odpowiedzialności. Potrzebna jest polityczna wiarygodność. Bez tego wybory będą propagandową grą sztabów wyborczych, a nie wyborem polityki przez naród.

Właśnie Prawica Rzeczpospolitej powstała jako Pański sprzeciw przeciwko dwuznacznej postawie PiS w kwestii prawa do życia. -

Prawo do życia to pierwsze z praw człowieka i najważniejszy składnik orędzia społecznego Jana Pawła II. To fundament naszej pozycji moralnej w Europie. Patronowałem międzypartyjnego wysiłkowi na rzecz jednoznacznego potwierdzenia w Konstytucji tej zasady. Wysiłek ten podjęło ponad stu pięćdziesięciu posłów z różnych partii – większości i opozycji, a poparło na początku 72 % Izby. Potem poparcie to zostało rozłożone przez centrale PO i PiS. Nie mogłem udawać, że nie było tego dramatu i złożyłem dymisję. Broniłem Sejmu przed partyjnymi centralami – tak samo, jak wtedy, gdy na praktyki uzależniania posłów w Samoobronie złożyłem skargę do Trybunału Konstytucyjnego.

Ale w zakresie polityki prorodzinnej Prawica Rzeczpospolitej jest programowo bliska PIS-owi.

Program PiS z 2005 roku miał charakter prorodzinny, ale pozostał na papierze. Przeciwko dużej uldze podatkowej dla rodzin kierownictwo PiS zarządziło dyscypliną klubową, atakowała ten projekt wicepremier Gilowska i gdyby nie wybory – zostałby również odrzucony w Senacie. Nie udało się wówczas wydłużyć urlopów macierzyńskich – pomimo zgłoszonego przez Mariana Piłkę projektu ustawy wydłużających urlopy macierzyńskie do 6 miesięcy na pierwsze dziecko, 9 miesięcy na drugie i 12 miesięcy na każde następne. Rząd premiera Kaczyńskiego nie podjął tej ustawy. Posłowie PiS wycofali swoje podpisy spod projektu ustawy o zakazie pornografii, co uniemożliwiło kontynuowanie prac nad jej uchwaleniem – a musimy się zdecydować czy chcemy bronić wartości życia rodzinnego, czy zgadzamy się na ich poniewieranie.

Polityka zagraniczna jest jedną z najważniejszych prerogatyw prezydenta. Jak Pan widzi miejsce Polski we współpracy europejskiej?

Współpraca europejska jest i może być istotnym elementem rozwoju naszego kraju. Dlatego potrzebujemy aktywnej polityki europejskiej – kierującej się interesem narodowym i prezentującym wizję Europy solidarnej, aktywnej i szanującej życie chrześcijańskie swoich narodów. Niestety, wprowadzenie traktatu lizbońskiego znacznie osłabiło pozycję naszego kraju w Unii Europejskiej (w porównaniu z Niemcami o połowę). Za ratyfikacją tego traktatu byli zarówno Bronisław Komorowski, jak i Jarosław Kaczyński. To stwarza trudniejsze warunki realizacji naszych interesów na forum Unii Europejskiej – dlatego tym bardziej potrzebna jest polityka celów – a nie demonstracji, konsekwencji – a nie propagandy. Traktat Lizboński jest już faktem – ale nie powinniśmy udzielać poparcia politykom, którzy go zawarli.

Czy Pański sprzeciw wobec wprowadzenia euro wynika z interesów naszej gospodarki? - Premier Tusk z likwidację waluty narodowej uczynił celem swojej polityki. Natomiast opozycja kierowana przez Jarosława Kaczyńskiego nie powiedziała jasno, że nie zgodzi się na zmianę Konstytucji w tej kwestii, a nawet zapowiedziała zgodę na referendum w sprawie likwidacji waluty narodowej. Ja bronię naszego pieniądza, złotego, bo jest bardzo ważnym instrumentem rozwoju gospodarczego Polski. To właśnie posiadanie złotówki pozwoliło na wyhamowanie obecnego kryzysu, wzmocnienie konkurencyjności gospodarki i uniknięcie recesji. Europa nie jest dziś optymalnym obszarem walutowym i jeszcze przez wiele lat polska gospodarka będzie potrzebowała własnej, narodowej waluty . Właśnie po to, by skutecznie konkurować na rynkach europejskich, by mieć oparcie dla eksportu.

Jest Pan zwolennikiem wyborów większościowych i wprowadzenia okręgów jednomandatowych.

Wybory w okręgach jednomandatowych, nie tylko zbliżą posłów do swoich wyborców, ale przyczynią się do uzdrowienia naszego życia politycznego. Wprowadzą więcej merytorycznych dyskusji, a mniej bezproduktywnych kłótni. Przyczynią się do zmiany charakteru partii politycznych i przywrócą znaczenie poglądów w debacie nad przyszłością Polski. Przywrócą także indywidualną odpowiedzialność posłów przed swymi wyborcami. Dzięki temu poprawi się jakość polskiej polityki. Nic też dziwnego, że przywódcy oby dominujących partii chcą zachowania obecnego systemu władzy partyjnych central. Bronią swej władzy nie tylko nad posłami, ale pośrednio także nad wyborcami – ograniczając możliwość swobodnego wyboru. Uruchamiając – jak w tych wyborach – szantaż „zmarnowanego głosu”. Tymczasem w wyborach każdy głos jest ważny – marnujemy go, gdy rezygnujemy z wyrażenia swego poglądu na Państwo. Wiem, że reprezentowana przeze mnie wizja polityki polskiej jest podzielana przez bardzo wielu Polaków i jeżeli otrzymam ich wyborcze wsparcie – będę mógł ich skutecznie reprezentować.


Dodaj Komentarz