Tagi:                                    

Ksiądz, minister i polityk o in vitro

Człowiek nie może dobrowolnie manipulować tą rzeczywistością, korzystając z możliwości techniki i nauki - powiedział moralista ks. dr Jarosław Wojtkun. Rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu odniósł się w ten sposób do zapowiedzi minister zdrowia Ewy Kopacz, która opowiedziała się za finansowaniem zapłodnienia in vitro z budżetu państwa. Z kolei członek Sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny Krzysztof Sońta (PiS) całą sytuację określa jako ''przekroczenie granic moralnych''. Minister Ewa Kopacz we wczorajszym wydaniu Dziennika stwierdziła, że na początek można refundować in vitro dla najbiedniejszych. - Na wszystko nie będzie nas stać. To mógłby być pierwszy krok - powiedziała Kopacz. Moralista ks. Jarosław Wojtkun mówi, że aby jeden zarodek stworzony metodą in vitro otrzymał szansę na rozwój w łonie matki trzeba wytworzyć ich większą ilość. - Tzw. nadliczbowe embriony są skazane na zniszczenie lub przy odrobienie szczęścia, na zamrożenie i ewentualne późniejsze implantowanie do łona matki. Także konsekwencji zamrażania i późniejszego rozmrażania też nie da się przewidzieć. Można natomiast mówić o bardzo poważnym ryzyku dla ich zdrowia i życia - powiedział ks. Wojtkun. Dodaje, że ''zrozumiałe pragnienie małżonków bycia rodzicami musi brać pod uwagę dobro osoby trzeciej, jakim jest wyprodukowane drogą in vitro dziecko. Ponadto - jak dodaje moralista - pragnienie bycia rodzicami nie może oznaczać skazania na zniszczenie embrionów, które nie otrzymują szansy na rozwój. Członek Sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny Krzysztof Sońta (PiS) całą sytuację określa jako ''przekroczenie granic moralnych''. - Krytycznie podchodzę do próby finansowania z pieniędzy publicznych eksperymentu, jakim jest metoda in vitro. Przekroczenie tej granicy, może się odwrócić przeciwko człowiekowi. W kwestii moralnej te działania można określić jako działania przeciw naszemu Stwórcy - powiedział poseł Sońta.Dziennik informuje, że w Polsce niepłodność dotyczy od miliona do półtora miliona par. Szacuje się, że gdyby znieść bariery finansowe, rocznie wykonywano by ok. 25-28 tysiąca zabiegów. Teraz skala jest zdecydowanie mniejsza: między 3,5 a 4 tysiąca. Cena waha się od kilku do nawet kilkunastu tysięcy złotych. www.radioplus.radom.pl


Dodaj Komentarz