Było prawo...?
Od kilku dni wiemy na pewno, że w kilkuset gminach nie ma już groźby wcześniejszych wyborów samorządowych. Trybunał Konstytucyjny uznał, iż Parlament, i to jeszcze poprzedniej kadencji, przyjął ustawę regulującą porządek prawny, związany z wyborami samorządowymi, niezgodnie z Konstytucją. Dziś nawet wybitni znawcy prawa i Konstytucji, zwani konstytucjonalistami, nie maja już wątpliwości, że przy pozbawianiu mandatów samorządowców, którzy spóźnili się ze złożeniem stosownych oświadczeń majątkowych, naruszenie prawa było oczywiste. Wniosek z tego taki, że to nie samorządowcy z prezydentem stolicy naruszyli prawo, ale te rady, które posłuchały wojewodów i wygasiły mandaty swoim radnym i gospodarzom miast i gmin. Ci radni zaś, którzy mieli świadomość złamania prawa, chcieli być uczciwi i dobrowolnie złożyli mandaty, stracili je bezpowrotnie. Po prostu pospieszyli się i sami są sobie winni! Ale czy wolno było postąpić tak, jak inni w podobnej sytuacji, którym obowiązujące prawo naruszyło osobisty interes, ale nie chcieli się temu prawu podporządkować i podjęli walkę o jego zmianę? W tej konkretnej sprawie widać, że przepisy prawa szanują głównie ludzi rzetelni i odpowiedzialni. A może naiwni? Kiedyś mówiło się, że prawo obowiązuje tylko ludzi ubogich; bogaci zawsze sobie z nim poradzą. Od tego przecież są sądy i trybunały, a w nich też pracują... tylko ludzie. Bardzo bym chciał, aby przywołany przykład, ustanowionego przez Sejm „bubla”, nie zachwiał w nas oczywistego pragnienia prawa i sprawiedliwości! Jan Rejczak
Spodobał Ci się ten artykuł? Kliknij
Chcesz być informowany o najnowszych artykułach? Zasubskrybuj ten serwis 
Lubisz szelest papieru? Wydrukuj ten artykuł
Dodaj Komentarz