Gość Niedzielny: „Uczę się od wampirów” - rozmowa z ks. Przemysławem Kaweckim
O tym, dlaczego katecheci powinni podawać młodym mleczko, a nie schabowe, mówi salezjanin ks. Przemysław Kawecki.
-
Co zrobiłby ks. Jan Bosko w słynnej klasie gimnazjalnej w Ostródzie, w której po paru pozalekcyjnych przygodach kilka dziewczyn przychodzi na lekcje w ciąży?
-
Ks. Przemysław Kawecki: – Po lekcjach poszedłby posiedzieć na ławce pod ich blokiem. Wyszedłby do świata młodych – to była jego metoda wychowawcza. On nie zaczynał od katechizacji, tylko od pierwszego kontaktu – od tego, by być na ulicy. Tam, gdzie włóczą się po szkole dzieciaki. Znana jest historia Bartłomieja Garellego – bezdomnego chłopca, który chciał przespać się w zakrystii. Dorwał go zakrystian i chciał potraktować jak połowa świata, która na dzieciaki z problemami reaguje agresją. Wtedy wszedł do zakrystii ks. Bosko. Zaczął rozmawiać z przerażonym chłopakiem. „Masz matkę? Nie. – Masz ojca? – Nie. – Masz dom? – Nie. – Potrafisz czytać i pisać? – Nie. – Umiesz gwizdać? – Umiem! To pogwiżdżmy razem…”