Tagi:                                    

Kamień Pom.: abp Dzięga odprawił Mszę św. w intencji ofiar pożaru

Metropolita szczeciński abp Andrzej Dzięga odprawił 13 kwietnia Mszę św. w intencji 22 ofiar pożaru, który wybuchł dziś w nocy w hotelu socjalnym w Kamieniu Pomorskim. Na dzień dzisiejszy planowany był ingres metropolity do konkatedry w Kamieniu Pomorskim, jednak w obliczu tragedii zostały odwołane wszelkie uroczystości, w tym procesja, która miała przejść od ratusza do historycznej katedry pw. Św. Ottona.

Gdy tylko wiadomość dotarła do ks. arcybiskupa, zdecydował on, że odprawi jedynie Mszę św. w intencji ofiar tragedii – powiedział KAI rzecznik archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej ks. Sławomir Zyga. Uroczystości zostały zredukowane do minimum. Na wstępie do liturgii abp Dzięga odniósł się do dramatu, który się rozegrał nad ranem. Stwierdził, że dziś nie jest najważniejsze szukanie odpowiedzi na pytanie, dlaczego miało miejsce to wydarzenie, dziś najważniejsza jest pomoc ludziom, którzy zostali tym dramatem dotknięci. Nie można tych działań ograniczyć do pomocy materialnej, ale najważniejsze jest, aby ci ludzie czuli się we wspólnocie Kościoła i wszystkich mieszkańców, żeby mieli pewność, że oni z nimi są, że im pomagają, że nie są sami, gdyż inni dzielą z nimi ból straty najbliższych, zdrowia, całego majątku. Abp Dzięga wezwał do działania, aby tych ludzi otoczyć troską i wsparciem – materialnym i duchowym. Wcześniej abp Dzięga odwiedził w szpitalu rannych – ofiary pożaru. Pojechał też na pogorzelisko, gdzie zachęcał zgromadzonych, aby nie tylko obserwowali skutki tragedii, ale żeby wsparli ofiary modlitwą, a tych, co przeżyli – konkretną pomocą, gdyż potracili zdrowie i mienie. Metropolita szczeciński był także w prosektorium i modlił się przy ciałach ofiar pożaru. ks. sz, aw / Kamień Pomorski


Tagi:                                    

Katyń: rozstrzelana armia

Niemal połowa korpusu oficerskiego II RP została przed 69 laty bestialsko wymordowana przez Sowietów w jednej z najstraszniejszych zbrodni II wojny światowej. To, co określamy wspólnym terminem „Zbrodni Katyńskiej”, dotyczy rozstrzelanych jeńców z trzech obozów: z Kozielska w Katyniu, Starobielska w Charkowie, Ostaszkowa w Kalininie (dziś Twer) i pochowanych w Miednoje oraz więźniów politycznych straconych w Kuropatach na Białorusi i Bykowni na Ukrainie. Razem, przeszło 20 tys. ludzi.

17 września 1939 r. Armia Czerwona wkroczyła do Polski, by pomóc niemieckiemu sojusznikowi w dobiciu Rzeczpospolitej – państwa, które Wiaczesław Mołotow, sowiecki minister spraw zagranicznych, określił mianem „pokracznego bękarta traktatu wersalskiego”. W sowieckiej niewoli znaleźli się żołnierze, oficerowie i policjanci. Poddano ich ścisłej inwigilacji. Ławrentij Beria, szef NKWD, na początku marca 1940 r. sporządził dla Stalina notatkę, w której czytamy: „są zapalonymi wrogami (polscy jeńcy – przyp. autora) władzy radzieckiej, pełnymi nienawiści do ustroju sowieckiego (...). Każdy z nich niecierpliwie oczekuje zwolnienia, aby mieć możliwość aktywnego włączenia do walki przeciwko władzy sowieckiej”. Wyrok zapadł. Sowieccy przywódcy postanowili zastosować wobec Polaków „ostateczne rozwiązanie”.

Od początku kwietnia do maja 1940 r. trwało systematyczne i planowe zabijanie oficerów. Dla bezpieczeństwa pętano ręce skazańców drutem kolczastym i zabijano strzałem w tył głowy. 13 kwietniu 1943 radio berlińskie nadało sensacyjny komunikat, informujący, że miejscowa ludność wskazała miejsce tajnych egzekucji masowych, wykonywanych przez bolszewików i gdzie NKWD wymordowało (...) polskich oficerów. Moment ujawnienia zbrodni nie był oczywiście przypadkowy i wynikał z politycznej kalkulacji. Goebbels, osobiście kierujący akcją propagandową, liczył bowiem, że wobec wyraźnych symptomów zaostrzenia stosunków polsko-sowieckich uda się, rozgrywając kartę katyńską, doprowadzić do ich zerwania. Co jak wiemy z historii stało się wkrótce faktem.


Tagi:                                    

W Skarżysku inscenizacja Bitwy pod Barakiem

11 lipca na łąkach nad rzeką Kamienną odbędzie się inscenizacja walk z września 1939 roku i epizodu potyczki partyzanckiej. Miłośnicy historii i militariów zobaczą unikatowe pojazdy z czasów wojny.

Inscenizacje przygotowuje Muzeum Orła Białego. Organizatorem jest Urząd Miejski, który przeznaczył na ten cel blisko 50 tysięcy złotych. Podczas inscenizacji odtwarzane będą walki jednostek polskicho z wojskami niemieckimi, jakie toczyły się między Skarżyskiem a Szydłowcem. W inscenizacji weźmie udział przynajmniej 70 rekonstruktorów, a także unikatowe pojazdy; między innymi polska tankietka TKS, armatki przeciwpancerne bofors, działo 75 milimetrów Schneider, a także niemiecki czołg Panzerkampfwagen II, dwa wozy pancerne, działo przeciwpancerne PAK.

Wstęp będzie darmowy, władze Skarzyska chcą przy okazji inscenizacji zorganizować piknik dla mieszkańców i gości. W tym dniu koncert da także orkiestra reprezentacyjna Wojska Polskiego.


Tagi:                                    

Głęboką radość daje tylko Chrystus

"Bez Jezusa nie ma Świąt Wielkanocnych. Bez więzi z Jezusem Zmartwychwstałym nie jest możliwa radość paschalna" - napisał ks. bp Zygmunt Zimowski, ordynariusz radomski, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. duszpasterstwa emigracji, w specjalnym liście skierowanym do Polonii świata. Tegoroczny list nosi tytuł "Weselmy się nadzieją w Chrystusie Zmartwychwstałym".

W dorocznym słowie skierowanym do Polaków na całym świecie ksiądz biskup przypomina sens Świąt Wielkiej Nocy, w których centrum jest Jezus Chrystus Zmartwychwstały. Zauważa, że niestety dla wielu świętowanie jest zupełnie oderwane od osoby Zbawiciela. A - jak podkreśla hierarcha - bez więzi z Jezusem Zmartwychwstałym nie jest możliwa radość paschalna. "Święta Wielkanocne i zwyczaje z nimi związane - same z siebie - nie są w stanie komukolwiek dać prawdziwej radości, gdyż jest ona darem i owocem żywej więzi z Jezusem ukrzyżowanym i zmartwychwstałym" - pisze ksiądz biskup. Zauważa, że szczególnie trudno o radość w święta tym, którzy przeżywają je na emigracji, z dala od najbliższych, bo brakuje radości bycia z rodziną, przyjaciółmi. I właśnie w tym momencie widać znaczenie prawdziwej radości, pogody ducha, pokoju, które wypływają z Serca Jezusa Zmartwychwstałego, co więcej, mogą one trwać przez długi czas. "Powrót do pracy, do codziennych zajęć i do tylu różnych spraw osobistych, rodzinnych i społecznych nie musi naruszać lub pozbawiać nas odnowionej przez Święta osobistej więzi z Jezusem. Co więcej, im bardziej niestabilne i zmienne wydają się okoliczności naszego codziennego życia, tym mocniej uświadamiamy sobie, jak bardzo potrzebujemy stałości, konsekwencji i wytrwałości w swej relacji wiary, nadziei i miłości do Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego" - napisał ks. bp Zimowski, dodając, że tą prawdą trzeba żyć na co dzień. W liście do Polaków i Polonii na całym świecie ksiądz biskup nawiązał także do obchodzonego w drugą niedzielę po Wielkanocy Święta Miłosierdzia Bożego. Bo jak podkreślił, gdy odkryjemy prawdę o Zmartwychwstaniu Chrystusa, odkryjemy też prawdę o Miłosierdziu Bożym. "Paschalne wydarzenie jest fundamentem nadziei, jaką poszczególny człowiek i cała ludzkość może i powinna złożyć w niezgłębionym Bożym Miłosierdziu" - napisał hierarcha. Na zakończenie zachęcił wszystkich, by gdziekolwiek ich postawi Boża Opatrzność, byli Apostołami Miłosierdzia. Nasz Dziennik, MMP