Z udziałem ks. bp. Zygmunta Zimowskiego odbyły się 12 stycznia uroczystości 10 lecia powiatu przysuskiego. Publikujemy przemówienia starosty Mariana Niemirskiego
Czcigodny Ekscelencjo Księże Biskupie
Szanowne Panie, Panowie.
Proszę przyjąć głębokie, z serca płynące podziękowania za przyjęcie zaproszenia na uroczystość upamiętniającą 10 lecie powstania powiatu przysuskiego.
Dziękuję Państwu za to, że zechcieliście mimo nawału pracy i wielu ważnych zajęć poświęcić czas i swoją obecnością uhonorować społeczność naszej małej, powiatowej ojczyzny, ponieważ tak naprawdę to ich święto i ich sukces – mieszkańców ziemi przysuskiej. Od pokoleń żyją tutaj, sieją i zbierają, stanowiąc o obliczu tej ziemi. Od stuleci też dają ojczyźnie najlepszych swoich synów zawsze wtedy, kiedy tego potrzebuje.
Na naszej ziemi żyli i pracowali tak znani Polacy, jak chociażby Dobrogost Czarny, który za wkład w wojnę 1409 – 1411 z Krzyżackim Zakonem otrzymał prawo do lokowania miasta w Odrzywole. Tu urodził się w 1440 roku bł. Władysław z Gielniowa. Tutaj urodził się również Oskar Kolberg, jeden z największych polskich etnografów, znane jest wielkie poświęcenie i zaangażowanie mieszkańców Ziemi Przysuskiej w Powstanie Styczniowe 1863 r. Tutaj na Przysuskiej Ziemi walczył I partyzant II wojny światowej mjr Henryk Dobrzański „Hubal”, który życiem i krwią własną zapisał piękną kartę polskiej historii. Stąd pochodzi ksiądz Jan Zieja. Na naszej ziemi w 1903 r. bł Honorat Koźmiński zakładał Zgromadzenie Sióstr Służek NMP Niepokalanej w Mariówce. Nasz region, obecnie funkcjonujący jako południowo – zachodnia część Mazowsza, zawsze znajdował się na pograniczu i jak to w przypadku obszarów najbardziej oddalonych od ośrodków administracyjnych, nie znajdował się nigdy w centrum uwagi i zainteresowania rządzących. Ta peryferyjność i pozostawienie Ziemi Przysuskiej samej sobie wycisnęła swoje piętno na poziomie infrastruktury, dbałości o instytucje publiczne, szkoły, jednostki ochrony zdrowia i bezpieczeństwo.
Przeprowadzona zaraz po demokratycznym przełomie reforma sprawiła, że gmina stała się wyposażoną w osobowość prawną wspólnotą ludzi zamieszkujących ten wyodrębniony obszar. Reforma konstytuująca samorządową gminę w strukturze państwa nie była pełna i nie do końca prowadziła do decentralizacji państwa, które pozostawiło sobie wpływ na szereg dziedzin życia obywateli poprzez poddanie kontroli władzy państwowej spraw bezpieczeństwa, ochrony zdrowia, czy edukacji na poziomie szkoły średniej. Dopiero rok 1999 dopełnił dzieła decentralizacji państwa i oddał odpowiedzialność za siebie, własny rozwój i przyszłość społecznościom lokalnym. Utworzenie powiatów i prawdziwych województw samorządowych było wielką zmianą jakościową w organizacji i funkcjonowaniu państwa polskiego, które w ten sposób wybrało rozwój poprzez budowę i aktywizację społeczności lokalnych. Powstanie powiatów oddało w ręce obywateli nie tylko prawo do decydowania o naszej małej ojczyźnie, ale przede wszystkim przeniosło odpowiedzialność za jej przyszłość i rozwój na powiatowych przedstawicieli społeczności lokalnej.
Czas jubileuszu to znakomity moment na refleksję dotyczącą słuszności podejmowanych decyzji, których wiele już za nami. Człowiek szukający refleksji musi znaleźć w sobie siłę, aby poddać surowej ocenie własne działania i decyzje, musi mieć w sobie dość pokory, aby nie myśleć o sobie jako człowieku nieomylnym, zawsze mającym rację. Trudna to sztuka, lecz niezbędna, jeżeli szczerym zamiarem osób pełniących funkcje samorządowe jest pełnienie służby publicznej poprzez realizację lokalnych potrzeb i ambicji społecznych, a nie własnych zamiarów i ambicji politycznych.
Dzisiejszy dzień, ten czas i to miejsce w sposób szczególny skłaniają do podjęcia refleksji, czy należycie spełniamy swoje funkcje, czy nasze pobudki są czyste, czy rzeczywiście jesteśmy orędownikami rozwoju naszej ziemi, czy dobrze służymy ludziom, którzy nam zaufali i którzy nas wybrali ? Czy ja sam zawsze pamiętam o tym, kim jestem i po co jestem ? Komu mam służyć swoją pracą ? Kiedy myślałem i we własnym sumieniu dokonywałem oceny powyższych problemów, przyznaję, że nie było mi łatwo, nie dlatego, że miałbym jakieś wątpliwości merytoryczne, ponieważ działania powiatu w obszarach jego aktywności są znane. Przypomnę tylko, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat powiat wybudował strażnicę zawodowej straży pożarnej, doprowadził do remontu wszystkich pomieszczeń urzędów i służb powiatowych, uczestniczył w przebudowie i rozbudowie Powiatowej Komendy Policji, uratował szpital i doprowadził go do jego stabilności finansowej. Samorząd powiatowy uzdrowił i zdecydowanie poprawił warunki funkcjonowania placówek oświatowych na swoim terenie, budował drogi. Z dumą dzisiaj mogę powiedzieć, że oświata i służba zdrowia – dwie podstawowe dziedziny aktywności powiatu, które spędzają większości starostów i przewodniczących rad powiatów sen z powiek, u nas funkcjonują bez problemów i są w stanie wygenerować nadwyżki inwestycyjne. Jest to wyjątek w skali całej Polski i wielkie nasze wspólne osiągnięcie. To oczywiście nie wszystko. Oprócz walki o struktury powiatowe zawsze pamiętaliśmy o człowieku i jego potrzebach. W latach 2004 – 2007 zrealizowaliśmy ogromny projekt stypendialny o wartości 1 798 400,00 zł w którym wsparciem finansowym objęliśmy - 2 531 osób, w tym: 2 191 uczniów i 340 studentów. Obecnie realizujemy lub kierujemy do realizacji projekty nieinwestycyjne, współfinansowane przez Unię Europejską o łącznej wartości blisko pół miliona złotych. Rok 2009 będzie wyjątkowy jeszcze z jednego powodu, będzie to po raz pierwszy rok akademicki, który w Przysusze rozpocznie Politechnika radomska. W trosce o osoby niepełnosprawne, wspólnie ze stowarzyszeniem „Opoka” utworzyliśmy największe w woj. Mazowieckim Warsztaty Terapii Zajęciowej. W tym roku powinna się rozpocząć budowa krytej pływalni oraz przebudowa warsztatów szkolnych. Przypomnę, że obiekt w którym się znajdujemy również został wybudowany przez powiat. Jednak najważniejszym sukcesem, który wywarł w mojej opinii największy wpływ na oblicze naszej małej ojczyzny było nadanie imienia Jana Pawła II Zespołowi Szkół Nr 1. Dokonanie tego dzieła było naszym obowiązkiem. Czy mogliśmy się godzić na to, aby nad młodzieżą w naszym powiecie wisiał złowrogi cień Bolesława Bieruta, który był narzuconym w komunizmie nominalnym patronem szkoły, a którego nikt w okresie transformacji nie wymazał z ksiąg szkoły ? Jaki wzorzec wychowawczy miała proponować szkoła, uznawana przez wszystkich w powiecie za wiodącą ? Czy miał to być profil zniewolenia i niszczenia wszystkiego tego, co Polakom przez pokolenia było drogie i bliskie ? Nie wolno było dłużej tolerować tej sytuacji. Wybór patrona był niejako automatyczny. Osoba papieża Polaka – największego z nas, została przyjęta bez zastrzeżeń i zbędnych dyskusji. Wielkie to było dla nas wydarzenie i jestem przekonany, że jego znaczenia nie da się określić na przestrzeni najbliższych lat. Żaden z naszych sukcesów nie byłby możliwy bez oddanych i wiernych przyjaciół. W tym miejscu pragnę serdecznie podziękować Jego Ekscelencji ks. biskupowi Ordynariuszowi Diecezji Radomskiej Zygmuntowi Zimowskiemu za opiekę duchową i moralne wsparcie każdego dnia. Ksiądz biskup był duchowym patronem i naszym dobrym przewodnikiem w czasie prac nad nadaniem imienia Jana Pawła II. Za to w imieniu całej społeczności powiatu szczególnie dziękuję. Dziękuję Panu Ministrowi,Pani dr Czesławie Waligórze – Kunkiewicz za wielokrotną pomoc w realizacji naszych projektów, dziękuję Panu Marszałkowi Adamowi Struzikowi za szczególną troskę i wsparcie w dotychczasowych działaniach, dziękuję również panu Piotrowi Szprendałowiczowi – za to, że zawsze pamięta o swoich korzeniach. Na ręce przewodniczących rad powiatu wszystkich kadencji składam podziękowanie dla wszystkich radnych, którzy na przestrzeni ostatnich 10 lat podejmowali w ogromnej większości mądre i dobrze powiatowi służące decyzje. Dziękuję Panu Stanisławowi Secie – przewodni-czącemu Rady Powiatu I kadencji, Panu Krzysztofowi Wochniakowi – przewodniczącemu Rady Powiatu II kadencji i Panu Markowi Modrzeckiemu – Przewodniczącemu Rady Powiatu obecnej, III kadencji za to, że z wielką umiejętnością uczynili z organu demokracji lokalnej forum rozwoju, a nie kłótni i do niczego nie prowadzących swarów. Dziękuję dotychczasowym starostom, wicestarostom i wszystkim członkom zarządu za pracę, trud i zaangażowanie włożone w rozwój powiatu. W sposób szczególny pragnę podziękować staroście II kadencji panu Markowi Modrzeckiemu, za wielką kulturę pracy i oddanie sprawom naszego powiatu. Dziękuję wszystkim Wójtom, Burmistrzowi oraz Sołtysom, przedsiębiorcom, strażakom, pracownikom wszystkich jednostek powiatowych, za bardzo dobrą współpracę przy rozwiązywaniu lokalnych problemów. Dziękuję wszystkim moim pracownikom, bez względu na zajmowane stanowisko, za pracę i jej efekty, ponieważ po 10 latach funkcjonowania powiatu wyniki tej pracy są lepsze, niż można by się było spodziewać. Potwierdził to fakt przyznania powiatowi przysuskiemu III miejsca w konkursie na Mazowiecki powiat roku, co było dla mnie osobiście symbolicznym zwieńczeniem naszych wspólnych sukcesów.
Szanowni Państwo.
Powiat to mała ojczyzna, ale też wielka sprawa, dlatego, że od naszej pracy zależy poziom i jakość życia dziesiątków tysięcy ludzi, którzy w nim mieszkają. W swoich zadaniach powiat prowadzi szkoły, szpital, urzędy i instytucje obsługujące mieszkańców oraz wykonuje szereg innych zadań. Żaden samorządowiec nie może o tym zapominać i kierować się w swoich działaniach pobudkami osobistymi. Dla mnie i mojego środowiska nie ma większej wartości niż zapewnienie całego wachlarza usług publicznych na najwyższym, możliwym poziomie. Ja wiem, że wielu ludzi mi uwierzyło i zaufało, i jednego jestem pewien, że tej wiary i tego zaufania zawieść nie wolno. Na koniec pragnę przywołać słowa błogosławionego Honorata Koźmińskiego, którego Senat Rzeczpospolitej Polskiej uczcił 16 października 2008 r. okolicznościową uchwałą i uznał za „... godnego naśladowania wzór Polaka oddanego sprawom Ojczyzny...”. Bł. Ojciec Honorat pisał: „...tu Opatrzność Boża nas postawiła, tu pracować będziemy...”. Życzę, aby te słowa były dla nas wszystkich zachęta do wzmożonego wysiłku i zaangażowania na rzecz tych, wśród których przyszło nam żyć i pracować.
W sobotę 17 stycznia o godz. 11 rozpocznie się protest mieszkańców Szydłowca i Szydłówka przeciwko planom lokalizacji drogi ekspresowej S7 w obrębie miasta Szydłowca.
Organizatorem protestu na skrzyżowaniu ulicy Jastrzębskiej i Obwodnicy jest Stowarzyszenie Rozwoju Gminy Szydłowiec.
Andrzej Zawadzki dla naszej redakcji powiedział że, niezadowolenie mieszkańców Miasta, a szczególnie Osiedla Wschód - wywołane szczegółowymi koncepcjami planów budowy drogi S7 ( w bezpośredniej bliskości Osiedla, z licznymi wyburzeniami) jest bardzo duże.
To jego zdaniem powoduje narastanie sprzeciwu i przyniesie falę protestów.
Stowarzyszenie wystąpiło do Burmistrza Szydłowca, o zgodę na protest w sobotę 17 stycznia, jednak w wymaganym prawem terminie nie otrzymało do Burmistrza Miasta Szydłowiec odpowiedzi.
W tej sytuacji zdaniem A. Zawadzkiego, protest zostanie przeprowadzony legalnie.
Do Stowarzyszenia kierowane są bardzo liczne wyrazy oburzenia, fatalną w rozwiązaniach dla gminy Szydłowiec, a szczególnie dla Szydłowca koncepcją projektową drogi S7 starym śladem obwodnicy.
Gdyby ta nieszczęsna, krótkowzroczna decyzja została urzeczywistniona, spowoduje w Szydłowcu utratę ponad 100 hektarów dobrze położonych terenów inwestycyjnych, oraz zaprzepaści wykorzystanie obecnej Obwodnicy jako drogi miejskiej.
Na zlecenie Stowarzyszenia Rozwoju Gminy Szydłowiec, opracowana została przez specjalistę koncepcja przebiegu drogi optymalna dla Miasta i gminy, tzw wariant społeczny. Niestety koncepcja ta nie został w ogóle rozpatrzona przez Mazowiecki Oddział Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad.
Andrzej Zawadzki ujawnił także, że na żądania mieszkańców Szydłowca, przygotowywany jest protest w Warszawie, jak się wyraził - pod oknami pana Wojewody.
Sukcesem okazał się tegoroczny Turniej Piłki Halowej o puchar Starosty Szydłowieckiego, zorganizowany w dniu 10 stycznia. W imprezie uczestniczyło ponad osiemdziesięciu zawodników z szesnastu drużyn. Rozgrywki rozpoczęły się o godz. 9.00 się na hali sportowej Zespołu Szkół im. Jana Pawła II w Szydłowcu. Wicestarosta Szydłowiecki – Roman Woźniak, pracownicy Wydziału Edukacji, Zdrowia, Kultury i Sportu Starostwa Powiatowego – Ewa Maziarek i Agnieszka Niziołek wraz z Powiatowym Koordynatorem ds. Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki – Andrzejem Koniarczykiem przywitali zawodników, gości i kibiców życząc jednocześnie zdrowej, sportowej rywalizacji oraz aby, sportowe emocje przeżywane w czasie Turnieju, utrwaliły pasję uprawiania sportu. W Turnieju rozegrały mecze następujące zespoły: Oronka I, Oronka II, Kaskaderzy, Gryfia, KS Prosto, Hubal, OSP Majdów, KS Jastrząb, Combo, Renciści, Tygrysy, Brooklyn, Grimm Riper, Pekin, Alfa Star, LO Szydłowiec. W meczu o trzecie miejsce KS Prosto zdeklasował Oronkę I wygrywając 2 : 0, a w meczu finałowym Gryfia nie dała szans Kaskaderom, wygrywając 2 : 1.
Najlepszym strzelcem Turnieju został Dominik Furman, bramkarzem Kamil Minda, zaś zawodnikiem Mateusz Kuźdub. Zawodnicy na boisku toczyli zaciętą rywalizację pod bacznym okiem sędziów Sylwestra Jaworskiego i Łukasza Gnata.
Organizatorzy podczas Turnieju zapewnili zawodnikom opiekę medyczną, a także posiłek oraz gorące i zimne napoje.
Na zakończenie Turnieju najlepsi zawodnicy oraz trzy najlepsze zespoły uhonorowane zostały dyplomami, pucharami i piłkami.
Podczas turnieju panowała wspaniała atmosfera. Na trybunach kibice gorąco zagrzewali do walki swoje drużyny. W Powiecie Szydłowieckim wielu młodych ludzi chętnie aktywnie spędza wolny czas grając w piłkę halową. Tego typu turnieje uczą szlachetnej rywalizacji oraz zawiązują nowe przyjaźnie, są także doskonałą okazją do wzmocnienia sprawności fizycznej. ProSta
Sprawy ważne dla Kościoła są odrzucane lub odkładane na później – ocenia w wywiadzie dla Dziennika stosunki państwa z Kościołem abp Józef Michalik, przewodniczący Episkopatu Polski. Wytyka też rządowi sprzeciw w sprawie wprowadzenia dnia wolnego w Święto Trzech Króli, brak polityki prorodzinnej i kłopoty Kościoła z odzyskaniem majątku. Zapłodnienie in vitro nazywa metodą niemoralną. – Konieczność ratowania życia ludzkich zarodków jest absolutnym obowiązkiem każdego z nas – mówi. Pozytywnie ocenia 20 lat wolności. Dziejową koniecznością określa wejście Polski do Unii Europejskiej. Martwi go wulgarny język niektórych naszych polityków i brak „zdrowego patriotyzmu” wśród nich. Dostrzega spadek liczby wiernych. Zwraca jednak uwagę na oblegane konfesjonały, co „jest dowodem na wrażliwość sumienia katolików w Polsce” - czytamy.
Na początku rządów Donalda Tuska pojawiło się wiele problemów w stosunkach państwo - Kościół, m.in. kwestia religii na maturze, brak polityki prorodzinnej czy dnia wolnego w Święto Trzech Króli. Minął ponad rok i żadna z tych spraw nie została rozwiązana, a pojawiły się nowe napięcia. Jak Ksiądz Arcybiskup ocenia relacje z obecnym rządem? - pyta Bogumił Łoziński. - Rząd Donalda Tuska wykazuje kulturalną otwartość na problemy Kościoła, Komisja Wspólna spotkała się dwukrotnie, a więc nawet częściej niż za poprzednich rządów, ale mam wrażenie, że jest to otwartość strategiczna - mówi abp Józef Michalik. - W praktyce okazuje się, że rząd skoncentrował się na swoich planach, a sprawy ważne dla Kościoła są odrzucane lub odkładane na później. Oczywiście nie ma jakiejś wrogości, agresji, ale też nie ma woli rozwiązania przedstawionych kwestii, wrażliwości na nasz głos. Może to i lepiej, bo zbytnia bliskość mogłaby prowadzić do utraty wiarygodności Kościoła wobec ludzi.
Abp Michalik mówi, że nie przekonują go argumenty ekonomiczne, z powodu których rząd wystąpił przeciwko dniowi wolnemu w Święto Trzech Króli. Na pytanie o postępy w polityce prorodzinnj odpowiada: - Wszystkie polskie rządy lekceważą konieczność pomocy rodzinie. Te minirozwiązania, które za poprzedniej kadencji udało się wprowadzić, są raczej efektem przypadku. Nie ma polityki prorodzinnej rządu, żadnych zaplanowanych, długofalowych rozwiązań, nie widać otwarcia na macierzyństwo i ojcostwo, lekceważenie rodzin wielodzietnych, brak wyraźnej promocji rodziny w mediach publicznych, a Polska i Europa wymiera.
W ostatnich miesiącach wielkie emocje społeczne wzbudza sprawa sztucznego zapłodnienia. - Oczywiście musimy być w tych sprawach delikatni i uszanować pełną godność ludzi poczętych in vitro, są dziećmi wspólnego Ojca Boga, musimy rozumieć ból kobiety, która nie może mieć dziecka, i ta metoda wydawała się jej jedyną szansą na spełnienie tego pragnienia. Nie można jednak nawet dobrych pragnień osiągać niemoralnymi metodami - wskazuje abp Michalik. Łoziński dopytuje, czy politycy odwołujący się do chrześcijańskich wartości powinni dążyć do prawnego zakazu in vitro. - Metoda ta niesie tak wiele niebezpieczeństw dla ludzkości i jest tak moralnie naganna, że na pewno nie powinna być stosowana. Polityk katolik powinien dążyć do tego, aby stanowisko Kościoła w sprawie in vitro znalazło odzwierciedlenie w prawie. - Na polecenie premiera zespół pod kierunkiem Jarosława Gowina przygotował projekt ustawy o in vitro. Nie zakazuje on tej metody, ale zabrania niszczenia ludzkich zarodków i selekcji genetycznej, więc spełnia część postulatów Kościoła. Wielu polityków zadaje sobie pytanie, czy może go poprzeć, nie łamiąc kościelnego nauczania. Co by im Ksiądz Arcybiskup odpowiedział? - pyta Łoziński. - Ta sytuacja przypomina sprawę ustawy aborcyjnej z 1993 r., kiedy posłowie stanęli przed dylematem, czy poprzeć ustawę, która tylko częściowo zakazuje zabijania dzieci poczętych, czy głosować przeciw, dążąc do całkowitego zakazu. Część posłów słusznie była za tym drugim rozwiązaniem. Ich radykalne domaganie się całkowitego zakazu aborcji zmusiło parlament do wypracowania obecnego prawa ograniczającego zabijanie dzieci nienarodzonych. Jednak ci, którzy zagłosowali za nią, mieli dylemat moralny, czy można poprzeć ustawę z punktu widzenia Kościoła nie do przyjęcia. Odpowiedź na ten problem dał kilka lat później Jan Paweł II w encyklice "Evangelium vitae", w której uznał, że mieli obowiązek ulepszać nieetyczne prawo i dlatego jasno formułując swój sprzeciw wobec aborcji, zagłosowali za stanem prawnym, który ograniczał zabijanie dzieci poczętych. Jednakże dalej ciąży na prawodawcy obowiązek udoskonalenia prawa, czyli całkowitego wyeliminowania aborcji. - Czy taką zasadę można zastosować wobec projektu Gowina? - Prawnicy i etycy katoliccy uważają, że nie, dlatego że w 1993 r. obowiązywała ustawa z 1956 r., która pozwalała na aborcję bez ograniczeń, a w sprawie in vitro nie ma żadnych regulacji. (...) Kościół nie może odejść od zasad i akceptować zła nawet w małej części, głosowanie za ustawą sankcjonującą prawnie in vitro, nawet ze wspomnianymi ograniczeniami, byłoby taką akceptacją - mówi przewodniczący Episkopatu.
Komentując sytuację oskarżeń Komisji Majątkowej o nieprawidłowości, abp Michalik mówi: - Według mnie brak jest dobrej woli ze strony rządu, aby zakończyć pracę tej komisji, co powinno jak najszybciej nastąpić, a wówczas zarzuty ustąpią. Nie powinno się zamykać oczu na okoliczność, że przedłużająca się sytuacja generuje różne niezdrowe i nieetyczne kombinacje związane z czerpaniem zysków przez osoby trzecie, które niby pomagają, a właśnie szkodzą Kościołowi, co ostatnio odnotowała także prasa. Komisja Majątkowa jest w tych przypadkach bezsilna.
Dziennikarz Dziennika pyta abp. Michalika także o to, czy system finansowania Kościoła w Polsce, który opiera się na ofiarach wiernych, jest wystarczający. W ostatnim czasie widać, że Kościół ma problemy z utrzymaniem zabytkowych świątyń, klauzurowych klasztorów czy ogólnopolskich mediów - wskazuje Łoziński. Arcybiskup ocenia również 20-lecie odzyskania przez Polskę wolności i Okrągły Stół, a także wejście Polski do Unii Europejskiej. Zapytany o kondycję naszego życia polityczno-społecznego, abp Michalik mówi: - Fakt to gorszący, że ludzie deklarujący wspólne wartości nie potrafią się porozumieć, a wynika to pewnie z różnych przyczyn: z powierzchownej wiary, może też z braku poczucia godności osobistej i braku wrażliwości estetycznej i etycznej oraz zdrowego patriotyzmu. Politycy ci tracą okazję do zdobycia autorytetu, skoro nie potrafią razem pracować dla dobra Polski, nie potrafią jednoczyć się wokół dobra wspólnego. Dominuje interes własnej partii lub własny.
Przewodniczący Episkopatu mówi także o kondycji Kościoła w Polsce. Na sugestię o spadającej liczbie wiernych chodzących co niedzielę na mszę i liczbie kandydatów do seminariów, tłumaczy, że "wiary nie da się tylko mierzyć statystyką, wszak wewnętrzne wybory, nawrócenia przynoszą owoce trwalsze, chociaż niewidoczne". - A czy na ten spadek wskaźników religijności miały wpływ afery związane z lustracją czy molestowaniem seksualnym, jakie w ostatnich latach wstrząsnęły naszym Kościołem? - pyta Łoziński. - Na pewno te sprawy odbiły się bardzo niekorzystnie na obrazie Kościoła, ale oczyszczały i uczyły nas pokory. Tym bardziej że niejednokrotnie były nagłaśniane nieadekwatnie do problemu. Jednak nie sądzę, aby były to główne przyczyny, bo przecież słabości, grzechy ma każdy. Jeśli są problemy w Kościele, to wynikają one z oziębienia wiary naszych wiernych oraz niewłaściwej, codziennej postawy samych kapłanów, kiedy nie potrafimy we właściwy sposób budzić w ludziach głodu Boga czy dawać przykładu bezinteresowności. Wiara musi rodzić owoce, rodzić miłość, inaczej staje się letnia, zimna, pusta. I tu widzimy, że nigdy dosyć naszej pokory, naszych wysiłków, naszej troski o żywy kontakt z Bogiem i ludźmi.
Czy utajnienie efektów prac komisji historycznej nie jest błędem? - pyta dziennikarz. - Nie jestem zwolennikiem ujawniania opracowań komisji, chyba że jakiś biskup chce to zrobić sam. Przecież my jesteśmy jedynym środowiskiem w Polsce, które zrobiło autolustrację, i tylko z duchownych, najbardziej szykanowanych przez UB ludzi, robi się jakichś agentów. To jest manipulacja i temat zastępczy - wskazuje przewodniczący Episkopatu.
W marcu mija pierwsza kadencja Księdza Arcybiskupa na funkcji przewodniczącego episkopatu. Jaki jest bilans tych pięciu lat? - Nie będę oceniał sam siebie, niech inni to zrobią. Mogę tylko powiedzieć, że zawsze starałem się zwracać uwagę na jedność w episkopacie. Moim priorytetem była jedność Kościoła w Polsce przy świadomości różnic w sposobach pracy duszpasterskiej czy metodach osiągania celów. Starałem się też nie narzucać innym swojego zdania, często rezygnowałem z własnego, ale nigdy wbrew przekonaniom, i to uważam za swój sukces - mówi abp Michalik.