Tagi:                                    

Ksiądz biskup Wacław Depo w Szydłowcu

Ordynariusz zamojsko-lubaczowski, ks bp Wacław Depo przewodniczył 9 grudnia o godz. 12 liturgii eucharystycznej w szydłowieckiej farze św. Zygmunta. Ksiądz Biskup modlił się w intencji swej mamy Leokadii, która obchodziła w tych dniach jubileusz swoich urodzin. W Eucharystii uczestniczyli także członkowie Klubu Miłośników Broni Dawnej i Fechtunku z Szydłowca, którzy przekazali proboszczowi ks. kanonikowi Adamowi Radzimirskiemu dar dla świątyni: szablę polską, która wywalczyli w turnieju rycerskim zoorganizowanym pod auspicjami Marszałka Województwa Mazowieckiego przez Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych w Szydłowcu. To już trzecia szabla ofiarowana szydłowieckiej parafii św. Zygmunta Króla. Dwie poprzednie wyeksponowane zostały w prezbiterium, przy nagrobku Mikołaja Szydłowieckiego. msk


Tagi:                                    

Dzień modlitwy i pomocy Kościołowi na Wschodzie

Już po raz ósmy w II niedzielę Adwentu obchodzony jest Dzień modlitwy i pomocy Kościołowi katolickiemu na Wschodzie. We wszystkich parafiach w Polsce 9 grudnia odbywa się zbiórka na rzecz Kościoła na terenach b. ZSRR. W ubiegłym roku zebrano na ten cel 2 mln i 8 tys. zł. Dzień pomocy katolikom na Wschodzie to znak duchowej łączności a równocześnie pomocy materialnej katolikom z krajów b. Związku Radzieckiego i Europy Wschodniej - powiedział bp Stanisław Budzik. Sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski zaznaczył, że ten dzień ma zachęcić Polaków w kraju i zagranicą do gestów solidarności z katolikami na Wschodzie oraz do modlitwy w intencjach Kościoła, który na tej ziemi się odradza. KAI


Tagi:                                    

Milionerzy w parlamencie i w rządzie!

Już ponad miesiąc polską scenę polityczną zapełniają nowi „aktorzy”. Coraz więcej też wiemy o naszych parlamentarzystach. Instytut Pamięci Narodowej udostępnił niedawno katalog współpracowników z totalitarnym reżimem i jego służbami specjalnymi. Choć nie brak tam nazwisk znanych polityków, te sprawy nie budzą już tak dużego zainteresowania, jak kiedyś. Inaczej ma się rzecz z majątkiem obecnych posłów, senatorów i członków rządu. Prawo stanowi, ze każdy parlamentarzysta na początku kadencji składa oświadczenie o posiadanym majątku, kosztownościach i zasobach pieniężnych. To z pewnością dobry zwyczaj, ponieważ po zakończeniu kadencji społeczeństwo samo oceni, czy bycie posłem lub senatorem jest rzeczywiście intratnym zajęciem. Z opublikowanych oświadczeń majątkowych wynika, że już teraz w parlamencie zasiada kilkudziesięciu milionerów. Niektórzy komentatorzy życia publicznego twierdzą, że to bardzo dobry objaw, kiedy bogaci ludzie trafiają do polityki. Przecież skoro mają wielkie majątki, to z pewnością są ludźmi sukcesu - a tylko tacy powinni być „wybrańcami” narodu. Dodają ponadto, że skoro są bogaci, to nie muszą już zabiegać o pomnażanie własnego majątku, a cały swój czas i talent poświęcą dla publicznej sprawy. Ale, czy jest to uprawniony pogląd? Kiedy sięgniemy pamięcią do lat dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku, w których powstawała III RP, ludzi majętnych można było policzyć na przysłowiowych palcach. Prawie wszyscy wówczas wiedzieli, że w naszym dawnym województwie mieszkał na przykład „król żelatyny”. Było też kilku innych potentatów, którzy obracali milionami, handlowali na wielką skalę alkoholem, walutami , a nawet nowymi samochodami importowanymi z nieistniejącego już państwa i za „wirtualną” walutę, tak zwane ruble transferowe. Tajemnicą poliszynela były informacje o tym, jak powstawały wówczas ogromne majątki. Nie trudno było też zauważyć, że większość milionerów postępowała tak, jakby ich żadne prawa nie obowiązywały. Także liczni i funkcjonujący do dziś politycy, zachłyśnięci liberalizmem, przekonywali, że do budowaniu ustroju kapitalistycznego potrzebny jest przede wszystkim kapitał, a nie jakieś normy moralne czy etyczne. Z cynicznym przymrużeniem oka „nauczali” zwykłych ludzi, że nie ma w tym nic nienormalnego, jeżeli ktoś dorabia się „na skróty” i kradnie ten „pierwszy” milion, byle tylko uruchomił nowe miejsca pracy! Czy można teraz dociec jakie były początki finansowych potentatów? Poprzedni rząd powołał do tych spraw specjalny urząd antykorupcyjny, ale to już chyba historia? Obecnie, nawet najbardziej znani milionerzy, którym w ostatnich miesiącach „podejrzliwie” przeglądano rachunki i zaglądano do kieszeni, mogą spać spokojnie. A jeżeli ukrywali się zagranicą mogą już bez stresu powracać do swoich posiadłości i interesów. Kilka dni temu media doniosły, że jeden z najbogatszych rodaków za kilka tygodni znów będzie w Polsce. Samo ujawnienie informacji o cofnięciu przez prokuraturę nakazu aresztowania spowodowało, że akcje jego firm bardzo zyskały na wartości, a on stał się jeszcze bogatszy! Specjaliści obliczyli, że ta decyzja organów ścigania powiększyła giełdową wartość jego majątku o ponad 360 mln. złotych. Chociaż ta „cenna” wiadomość ukazała się 6 grudnia, z pewnością nie jest to dla nas prezent od Świętego Mikołaja! A może jest to pierwszy znak zapowiadanego przed wyborami „cudu”? Jan Rejczak