„Temperatura wrzenia”, czyli zimowy Rock Fest
Wczoraj tuż po godz. 19.15 w sali kinowej szydłowieckiego zamku mocno zawrzało. Dla wyjaśnienia, „wrzenie” nie było spowodowane projekcją, jak wskazuje nazwa sali, filmu typu horror czy thriller. Wieczorne wrzenie powstało nie inaczej jak w wyniku zorganizowanej „zimowej edycji”, znanej szydłowieckiej imprezy pn. Rock Fest.
Jako pierwsi wystąpili panowie z szydłowieckiego bandu Aerospatiale oraz Żargonu. Dwa pierwsze zespoły trzeba przyznać, były w mniej komfortowej sytuacji. Grając na początku nie udało im się porwać na tyle mocno publiki do tańca, jednak ich „muzyczna robota” nie była bezcelowa. Słuchacze ostrego grania nie stronili zespołom swojej uwagi i stojąc przed sceną chłonęli nawał energii wytwarzanej przez oba szydłowieckie zespoły. Z pewnością podczas ich występu temperatura na słupku podskoczyła.
Kolejno po Aerospatiale i Żargon, w nieco odnowionym składzie, zagrał opoczyński zespół The Pumpers. Jego „nowością” była 18 letnia, drobnej postury wokalistka Justyna, która na pozór mogła zdradzać wątpliwe możliwości swego głosu. Wszystkie te jednak wątpliwości szybko się rozwiały w momencie, gdy zaśpiewała. Jej mocny, niski śpiew w połączeniu z ostrą punkową muzyką, serwowaną przez załogę, porwały do tańca tłumnie zebraną w sali publiczność. Pod sceną wytworzyło się pogo a temperatura imprezy znacząco wzrosła...
Następnym band-em, jaki pojawił się na scenie zaraz po opoczyńskim zespole był Swobodna z Szydłowca. Panowie nie tracąc czasu na „ostygnięcie” publiki, szybko podpięli swoje „muzyczne maszyny” serwując idealnie wpadające w ucho brzmienia. Niewątpliwym atutem tego zespołu był akordeon Andrzeja Pietrasa, który w połączeniu z gitarą i śpiewem Rafała Orlickiego, basem Roberta Jędrzejczyka, perkusją Krzysztofa Mędryka porywał większość publiczności do tańca. Zdradzić mogę również, że porwał także autora tego artykułu. Czy temperatura wzrosła? Pytanie!
Ostatnim zespołem jaki zagrał podczas Rock Festowego wieczoru była Efedryna. Panowie dali nie mniejszego „czadu” od poprzedników wykazując się niebanalnymi solówkami i oryginalną nastrojowością wykonywanych przez siebie utworów. To co jednak najbardziej mogło dziwić podczas ich dobrego występu, to zachowanie publiczności, która nie wiedzieć czemu zaczęła opuszczać salę. Można to tłumaczyć albo zmęczeniem, którego znak na publiczności odcisnął zespół Swobodna, lub wiadomość, że gwiazda wieczoru Eye For An Eye nie zagra z powodu choroby wokalistki.
Reasumując, szydłowiecki Rock Fest to kolejny strzał w dziesiątkę, a przede wszystkim kolejne udane „święto” dla miłośników tego rodzaju muzyki. Co więcej to impreza nie tylko, jak się powszechnie uznaje, dla ludzi z długimi włosami, chodzącymi w czarnych skórach i glanach. To imprezą także dla „uczesanych” facetów i pięknych kobiet, którym w muzyka w duszy gra. Trzeba przyznać, że tych ostatnich na Rock Feście nie brakowało! Brawa dla muzyków i organizatorów za gorącą atmosferę!
Zapraszam do galerii.
Spodobał Ci się ten artykuł? Kliknij
Chcesz być informowany o najnowszych artykułach? Zasubskrybuj ten serwis 
Lubisz szelest papieru? Wydrukuj ten artykuł
Dodaj Komentarz