Ministerstwo tnie kosztem młodych

Od września tego roku, w klasach pierwszych szkół zawodowych możemy spodziewać się spadku zainteresowania wśród młodzieży. Wszystko za sprawą cięć na refundację praktyk jakie „zafundowało” uczniom Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej.

Wczoraj w tej sprawie w Starostwie odbyło się spotkanie z przedstawicielami Mazowieckiej Wojewódzkiej Komendy Ochotniczego Hufca Pracy, Izby Rzemiosła i Małej Przedsiębiorczości w Radomiu, Cechu Rzemiosł Różnych w Szydłowcu, Powiatowego Urzędu Pracy, przedstawicieli Starostwa i gmin, dyrektorów szkół i zainteresowanych tematem przedstawicieli pozostałych jednostek organizacyjnych.

– Izba Rzemiosł i Małej Przedsiębiorczości zareagowała natychmiast po zatwierdzeniu budżetu państwa – mówił na spotkaniu Jan Jaworski prezes Izby Rzemiosła i Małej Przedsiębiorczości w Radomiu. - Zorientowaliśmy się, że ukradziono pieniądze z Funduszu Pracy, tj. 60% prywatnego funduszu zostało zwyczajne zabrane do skarb państwa. I mówię to wprost – podkreślał J. Jaworski – ukradziono te pieniądze z Funduszu, który stworzono z myślą, o pracodawcach i bezrobotnych. O pracodawcach by mogli z niego skorzystać w sytuacjach trudnych, i o bezrobotnych, aby im pomagać.

Jadwiga Odzimek dyrektor IRiMP w Radomiu: – Naszym zadaniem jest pomoc młodzieży w ukierunkowaniu jej do konkretnego zawodu, jaki w przyszłości będzie wykonywać. 10 lat temu wprowadzono zmiany w systemie edukacyjnym, które poskutkowały w ten sposób, że utworzono licea profilowane. W Polsce wiele osób uwierzyło, że każdy uczeń powinien skończyć liceum - efektem czego szkoły zawodowe z długoletnimi tradycjami i doskonałym zapleczem przestały mieć chętnych do uczenia się zawodu. Minęło kilka lat od zmian i okazuje się, że nasz wolny rynek weryfikuje sytuację, ponieważ, ci którzy są dobrzy w swoim zawodzie i umieją dobrze pracować, są poszukiwani zarówno na rynku krajowym jak i zagranicznym.

W swej wypowiedzi dyrektor poruszyła także istotną kwestię wynagrodzeń młodocianych pracowników:

– Młody człowiek przychodząc do zakładu pracy nabywa status „pracownika młodocianego” i jednocześnie ucznia szkoły zawodowej, jeśli do tej szkoły chodzi. Jeżeli nie jest uczniem zawodowej szkoły i będzie zdobywał teoretyczne przygotowanie w formie pozaszkolnej, to będzie miał sytuację nauki praktycznej w danym zawodzie, ale wtedy będzie miał tylko status pracownika młodocianego. W takiej sytuacji jeżeli osoba miałaby w swojej rodzinie możliwość pobierania zasiłku, to niestety ale go nie pobierze, ponieważ w myśl kodeksu pracy taka osoba staję się pracownikiem.

Dotychczas uczniowie sami lub za pośrednictwem Ochotniczych Hufców Pracy szukali miejsc, gdzie mogliby się uczyć zawodu. Wojewódzkie Komendy OHP przyjmowały wnioski o refundację kosztów zatrudnienia, a Komenda Główna przelewała na konto pracodawców pieniądze z Funduszu Pracy. Dzięki temu młodzież mogła się uczyć w zakładach fryzjerskich, piekarniach, restauracjach, warsztatach samochodowych itd. We wrześniu 2010 r. szefowie firm znowu zatrudnili młodzież i złożyli wnioski do OHP. Ale Komenda Główna do dziś ich nie podpisała.

– OHP jest pośrednikiem miedzy Ministerstwem Pracy i Polityki Społecznej a pracodawcami, którzy zgodnie z rozporządzeniem ministra składają wnioski o refundacje – mówiła podczas spotkania Dorota Siemiatycka reprezentująca Mazowiecką Wojewódzką Komendę Ochotniczych Hufców Pracy. - Obecnie w Centrum OHP jest ich już ponad 2 tyś, co do których mnożą się telefony pracodawców z zapytaniem - kiedy będą one podpisywane? My otrzymaliśmy informację, że nie mamy środków finansowych na zawieranie umów. Jesteśmy instytucją budżetową i istnieje coś takiego jak „ustawa o finansach publicznych i dysponowaniu finansami publicznymi” w związku z czym, jeżeli otrzymujemy informacje, że są środki, to musimy realizować zobowiązania wynikające z podpisanych umów. Czyli z umów na rok 2009 i początek roku 2010. Na tę chwilę nie mamy informacji o zwiększeniu finansowania, dlatego też nie podpisujemy umów od września 2010 roku.

Konkluzją wczorajszego spotkania była aprobata jego uczestników wobec zastosowania różnych form protestu dla zwrócenia uwagi decydentów i opinii publicznej na problem. Czy owe protesty dotrą tam, gdzie powinny i coś zmienią? Oby tak. w przeciwnym razie może dojść do sytuacji, że młodzież będzie wyjeżdżać na praktyki do Niemiec a w kraju tym bardziej zacznie brakować rąk do wykonywania podstawowych prac. Czy wówczas chętnie zastąpią ich ci, którzy tworzą polską biurokrację?


Dodaj Komentarz