Trzeciakowscy, rodzina związana z dziejami Szydłowca

Postanowiłam napisać o ludziach, którzy bezinteresownie czynili i czynią wiele dobra dla społeczeństwa Szydłowca i jego powiatu a mieszkańcy o tym nie wiedzą. Postanowiłam zacząć ten cykl od państwa Trzeciakowskich, jako że do grona moich znajomych, których darzę szczególnym szacunkiem, należy prof. Witold Trzeciakowski. Poznałam go poprzez fundację” Dom Wspólnoty Chleb Życia”, która pomaga ubogim dzieciom i młodzieży, wspierając ich edukację i wychowanie.

Pomaga też bezdomnym, osobom zagrożonym marginalizacją, bezrobociem. Przeciwdziała patologiom, prowadzi działalność charytatywno- opiekuńczą na rzecz osób starych i niepełnosprawnych, rodzin i osób w trudnej sytuacji życiowej. Od roku 2007 Fundacja współpracuje z „Funduszem im. Witolda i Zofii Trzeciakowskich oraz ich syna Witolda Trzeciakowskiego”. Celem funduszu rodziny Trzeciakowskich jest promowanie stypendystów osiągających wysoką średnią ocen. Uczniowie, którzy spełniają warunki regulaminu otrzymują dodatkowe stypendium w wysokości od 50 – 200 zł. Obecnie jest ich pięćdziesięciu. Prof. Trzeciakowski zaproponował pomoc uczniom z szydłowieckich szkół, ponieważ Szydłowiec jest miastem związanym z dziejami jego rodziny.

Wszystko zaczęło się od dziadków profesora. Zofia i Witold Trzeciakowscy byli właścicielami Pólka, majątku w dzisiejszej gminie Piaseczno. Dziadek Witold, inżynier górnictwa i przedsiębiorca, zajmował się handlem, eksportował i importował towary z Persji (dywany, rodzynki) i z czasem zaczął inwestować w majątek. W Pólku wybudował młyn, który w latach 60-tych spalono. Wspólnie z żoną prowadzili gospodarstwo rolne z licznymi sadami i hodowlę bydła. W latach 30-tych XX wieku pan Witold założył w Szydłowcu fabrykę drutu i gwoździ „Podkowiak” Był to człowiek światły i filantrop. On i jego żona Zofia cieszyli się powszechnym szacunkiem i uznaniem, o czym świadczyć może fakt, że w roku 2008 uchwałą Rady Miejskiej w Piasecznie jedną z ulic w Pólku nazwano im. Zofii i Witolda Trzeciakowskich. W Szydłowcu również pomagał ludziom i cieszył się ich poważaniem. W latach wojny ratował życie Żydom, którzy ukrywali się w jego fabryce w podłodze pod wagą nastawną. Był zaprzyjaźniony z rodziną Szmula Ostrowieckiego, który handlował żelazem. Uratował życie jednemu z jego synów, Maxowi, ten po latach odnalazł wnuka pana Witolda, prof. Trzeciakowskiego i do końca życia (zmarł w czerwcu tego roku) utrzymywał z nim przyjacielskie kontakty. Pani Zofia i pan Witold Trzeciakowscy byli również patriotami, brali udział w powstaniu warszawskim, oboje zginęli 1 sierpnia 1944, w pierwszym dniu powstania.